Ukraina Zachodnia i wschodnie pogranicze Polski.

Rowerowy trzytygodniowy rajd Lwów-Białystok na przełomie lipca i sierpnia 2010

Ikonostas w cerkwi św. Wawrzyńca w Czerwonogrodzie

Na Ukrainę planowałem wyjazd od dawna. Trasę przejazdu określał czas, jaki mogliśmy przeznaczyć na wyprawę. Wybrałem się tam w grupie sześcioosobowej. Wjeżdżaliśmy tam po raz pierwszy z dużym zaciekawieniem, pełni nadziei na wiele wrażeń. Dużo czytałem przygotowując trasę. Pierwszą większą miejscowością był Drohobycz, a świątynią - obecna cerkiew Przenajświętszej Trójcy, która przedtem była polskim kościołem Karmelitów, których budynki klasztorne zamienione są teraz na biura.
Tamtejsza synagoga, ongiś jedna z największych w Europie, została doszczętnie zrujnowana. Kąpaliśmy się w upale w Dniestrze, który mijaliśmy trzykrotnie. Wiele tamtejszych dróg z głębokimi dziurami, wołała o pomstę do nieba. Miękki asfalt pooklejał nam rowery, a my zapisywaliśmy w nim trwały ślad naszych opon. We Lwowie byliśmy kilka dni, zwiedziliśmy go dokładnie. Stamtąd jechaliśmy dalej na północ śladami polskiej historii. Upał nas nie opuszczał, więc ochoczo , choć najpi
erw z rezerwą, popijaliśmy kwas chlebowy sprzedawany do kufli z wielkich cystern, przyciąganych przez traktory. Wielkie wrażenie zrobiła na nas historyczna Żółkiew o europejskim wyglądzie, ulubiona rezydencja króla Jana III Sobieskiego. W wielu miejscach na trasie widać pomniki i obeliski oddające cześć Bohdanowi Chmielnickiemu -  inicjatorowi ukraińskiego powstania narodowowyzwoleńczego skierowanego przeciwko Rzeczypospolitej (1648) i nacjonaliście Stepanowi Banderze. Ukraina czci Banderę. W roku 2010 Stepan Bandera otrzymał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. Nadał mu go specjalnym dekretem ustępujący prezydent Wiktor Juszczenko. Dekret ostatecznie został uchylony przez sąd. Przyznanie Banderze tytułu Bohatera Ukrainy wywołało sprzeciw Rosji i Polski. Na Ukrainie jest dużo wielkich pomników, w tym również Tarasa Szewczenki, ukraińskiego poety narodowego, pisarza i malarza. Są też  socrealistyczne pomniki niezwyciężonych czerwonoarmistów, nadnaturalnej wielkości. Opuściliśmy Ukrainę przez ziemie, które najdłużej należały do Polski, bo do roku 1951. Jest to obszar kopalniany ze zniszczoną infrastrukturą, ale młodzi górnicy (szachtiory) cieszą się życiem i ochoczo rozmawiają o pracy. Umowa o zmianie granic z 15 lutego 1951 była największą w historii powojennej Polski i jedną z największych w historii powojennej Europy. Dotyczyła wymiany terenów o powierzchni 480 km² (obszar powierzchniowo zbliżony do Warszawy). Powodem wymiany były złoża węgla na Sokalszczyźnie - którą przejechaliśmy i połączenie kolejowe Rawa Ruska-Sokal. Polsce przekazano za to tereny w Bieszczadach o ubogich glebach i z wyeksploatowanymi złożami ropy.
    Opuściliśmy przyjazną dla nas Ukrainę, kraj wielkich kontrastów i miłych, gościnnych ludzi.
Szybko musieliśmy się tam nauczyć odmawiać poczęstunków w płynie, bo daleko byśmy nie ujechali. Do Polski wjechaliśmy przez przejście w Hrebennem i jechaliśmy dalej wzdłuż Bugu na północ najbliżej granicy, jak tylko to było możliwe. Są takie trasy opisywane w sieci, wiodące niekiedy całkowitymi bezdrożami. Przez Bug przeprawialiśmy się promem. Rozległe jezioro przejechaliśmy na skróty nasypem kolejowym. Wokół otaczał nas inny świat, niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień. Wędrowaliśmy przez krainę czterech kultur i wyznań. Zwiedzaliśmy kościoły, synagogi, cerkwie i meczety. Odwiedzaliśmy cmentarze, żydowskie kirkuty i tatarskie mizary. Na północy w Bohonikach przejechaliśmy Tatarski Szlak, byliśmy w jurtach i rozkoszowaliśmy się tatarskimi smakołykami. Szczególnie utkwił mi w pamięci pierekaczewnik Pani Dźennety w Kruszynianach na Podlasiu.
    Wędrując po kraju, staramy się docierać do historycznych, wiekowych dębów. Tutaj na trasie był to dąb Bolko, 500-letni dąb szypułkowy, pomnik przyrody, rosnący w pofolwarcznym parku w miejscowości Hniszów w gminie Ruda-Huta w województwo lubelskim.
Bolko jest jednym z najstarszych dębów w Polsce. Ma 23 m wysokości, a jego obwód wynosi 8,92 m, rozpiętość korony ponad 32m. Powierzchnia korony ok 300 m2. W sierpniu 2009 roku, jeden z dolnych konarów dębu złamał się i runął na ziemię. Konar ten miał 155 cm obwodu i 12 metrów długość. Jak obliczył opiekujący się drzewem dendrolog, konar liczył 247 lat. Od 30 lat był uszkodzony, od 22 lat był zaatakowany przez pasożytniczy grzyb. Na podstawie wieku konaru  można precyzyjnie oszacować wiek drzewa. Zniszczony konar wyrastał na wysokości 6 m.
W Polsce zwiedziliśmy wszystkie miejscowości wymagane na tej trasie do Kolarskiej Odznaki Turystycznej - Rajdu Dookoła Polski.

Na zdjęciu powyżej stoimy  przed Uniwersytetem Lwowskim założonym przez króla Jana Kazimierza w 1661 r.




Zdjęcia z trasy ukraińskiej
Zdjęcia ze wschodniego pogranicza Polski

Film z YouTube


 
Comments