8. Czarnym szlakiem Doliną Dolnej Wisły

 
    Szlak powstał z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły. Prezentuje walory krajobrazowe i kulturowe Parku Krajobrazowego Doliny Dolnej Wisły oraz skrawka Żuław. Jest jednym z największych parków krajobrazowych w Polsce. Dolina Dolnej Wisły jest położona na terenie 4 powiatów i 16 gmin. Powierzchnia Parku wynosi 33 300 ha.
Szlak w większości wiedzie drogami asfaltowymi o małym ruchu samochodowym, ale również w pobliżu wałów przeciwpowodziowych, a nawet często po ich koronie, z rozległymi widokami na Wisłę.

Aktywna trasa jest tutaj na bikemap .

Dolina Dolnej Wisły I - rajd jesienny


   
Bardzo pozytywnie oceniam pomysł powstania szlaku, ale oznakowanie pozostawia wiele do życzenia.
W mojej samotnej wędrówce oparłem się na opisach szlaku znajdujących się w necie. Trasę przeniosłem do GPSu i dzięki temu jechałem prawie jak po sznurku, chociaż niekiedy zdarzały się rozbieżności. Wędrowałem wtedy międzynarodowym szlakiem R1, który często pokrywał się z moim. Trafiałem też na inne  ścieżki. Był nawet odcinek Szlaku Św. Jakuba oznaczony charakterystyczną muszlą. Nie przejmowałem się tym zbytnio, ponieważ chciałem zwiedzić ten rejon, a informacji o nim nazbierałem bez liku.
    Na południu szlak wiedzie jedynie do Bydgoszczy i przenosi się na drugi brzeg Wisły. Ja pojechałem dalej do Torunia i potem do Ciechocinka.
Głównie posłużyłem się opisem przebiegu trasy zamieszczonym przez dwóch rowerzystów: Wojtka Grabowskiego i Krzysztofa Kochanowicza, zamieszczonym na stronie Grupy Rowerowej 3miasto. Brawo Koledzy, zrobiliście dobrą robotę. Trafiłem też na kilka śladów gpx, ale one niewiele wniosły. Jakby to było miło, gdyby autorzy trasy (w tym wypadku Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły) zamieścili jej przebieg w postaci śladu GPS.
    Towarzyszył mi wrześniowy upał. Jednak nocami temperatura znacznie spadała i oscylowała wokół 6 - 7 stopni. Pod namiotem ma to pewne znaczenie. Dni były przyjemne. Doznałem nowego zjawiska w tym roku: babie lato łaskotało mnie po twarzy. Na intensywnie błękitnym niebie miałem śnieżnobiałe cumulusy. Malowniczo odbijały się w wiślanej toni. Pięknie wygląda to na zdjęciach. Na zdjęciach, bo w rzeczywistości Wisła jest mętna, brunatna i wcale nie miałem ochoty się w niej zanurzać. Jej przezroczystość jest niewielka. Już na głębokości zaledwie pół metra dna prawie nie widać. Nie była to woda powodziowa, stan był niski. W wielu miejscach występowały łachy piasku. Odnosiłem wrażenie, że można by ją niemalże po nich przeskoczyć. Dostawali się tam śmiałkowie, ścigani potem przez policję.
Miałem jeszcze świeżo w pamięci krystalicznie czysty Ren z alpejskiej wyprawy rowerowej. Był szeroki, żeglowny i często się w nim kąpałem. Cień rzucany przez łodzie widać tam było na dnie na głębokości chyba dwóch metrów. No cóż, ale na zdjęciach rzeki wyglądają podobnie.
    Szeroka toń Królowej Polskich Rzek (tak patetycznie i patriotycznie) pozwalała się nią zachwycać i skłaniać do zadumy. Uspokaja błękit nieba odbitego w lustrze wody i zieleń nadbrzeżnych wiklin. Wspaniałe rozległe krajobrazy nadwiślańskiej doliny i wąskie upalne dróżki, bez najmniejszego powiewu wiatru, zachęcają do powrotu. Między Kwidzynem a Grudziądzem nagle zaskoczyły mnie rozległe pola kwitnącego tytoniu, ciągnące się wielokrotnie aż po horyzont. Raz tylko widziałem pracujących przy nim ludzi. Przy domach stały liczne duże suszarnie zebranych liści. Nauczyłem się rozpoznawać z daleka charakterystyczną woń schnącego tytoniu. Potem dopiero wypatrywałem suszarni. Takie nowe doznania.
    Jadąc sam, nigdy nie czuję się samotnie. Często jest okazja do rozmów z mijanymi ludźmi. Nie spotkałem tym razem innych rowerowych wędrowców. Wielokrotnie bywam zagadywany przez przechodniów na trasie i w miastach, których zaciekawia samotny objuczony rowerzysta. Dokąd to? Dlaczego sam? A czy się nie boję? Ile kilometrów dziennie przejeżdżam? Gdzie nocuję?
W pociągu długo rozmawiałem z młodą matką trzymającą malutkiego chłopczyka na ręku, której mąż niedawno za swój wspinaczkowy wyczyn, otrzymał w Gdyni Kolosa.
Przyzwyczajone do podróży dziecię, bujało się cierpliwie i wyrozumiale na rękach. Kolosy to największa w Polsce doroczna impreza środowiska podróżniczego! Bywałem tam ostatnio regularnie - jako widz.
Na dłuższe rozmowy mam czas na noclegach przy domostwach. Bywam tam częstowany kawą lub herbatą - i nie tylko - rano i wieczorem. Ci, którzy obdarzają mnie zaufaniem i decydują się przyjąć, są bardzo mili i gościnni. Jeśli więc Państwo to czytają, dziękuję Wam za gościnę również tą drogą. I być może do zobaczenia? Nie zdradzę adresów, bo mogłoby być u Was tłoczno! Pozdrawiam Łukasza z rodziną, a szczególnie ojca, który mnie przyjął oraz pana sołtysa z małżonką i bratem i innych.

    Jadąc prawym brzegiem Wisły, wielokrotnie ją przekraczałem różnymi mostami. A co! Najdłuższe dostępne dla rowerzystów, były  w Grudziądzu i Kwidzynie. A więc teraz troszkę o mostach. W Grudziądzu - jest to najdłuższy w Polsce most drogowo - kolejowy, nosi imię Bronisława Malinowskiego,
sportowca i olimpijczyka, który zginął na nim w wypadku drogowym w 1981 roku. Malinowski był pracownikiem Wodociągów w Grudziądzu, tam tez stoi ciekawy pomnik jemu poświęcony.
Most z
budowany został przez Niemców podczas zaboru pruskiego w latach 1876-1879. Podczas  II wojny światowej został dwukrotnie zniszczony, w 1939 roku (przez Wojsko Polskie) i w 1945 roku (przez Niemców). Most został odbudowany w latach 1947-1951. Ma długość 1098 m między przyczółkami, liczba stalowych przęseł 11.
    Przejeżdżałem też w Kwidzynie przez nowo wybudowany - tego typu -  najdłuższy most w Europie (
typu extradosed). Otwarto go uroczyście 26 lipca. Sześcioprzęsłowy most ma długość 808,5 m i szerokośc ponad 16 m, budowany był od jesieni 2010 roku. Most w Płocku, do tej pory uważany za najdłuższy, ma tylko ponad sześćset metrów. Ale o wielkości konstrukcji nie świadczy długość całkowita między przyczółkami, tylko długość przęsła. Tutaj cały czas palmę pierwszeństwa  ma most płocki ze swoimi 375 metrami. W Kwidzynie to odległość 203 metrów.
      To konstrukcja podobna do mostu wantowego tylko o mniejszych pylonach. Należy zwrócić uwagę, że most w Kwidzynie to nie jest most wantowy. Chociaż ma liny i pylony to nowoczesny wynalazek sztuki inżynierskiej nosi dość trudną nazwę extradose. Most typu extradose różni się tym od wantowego, że zamiast jednego wysokiego pylonu ma kilka niższych. Ten w Kwidzynie dokładnie trzy.
Na pewno jednak kwidzyński kolos jest największym mostem typy extradose w Europie! 

    Dzięki nowym mostom na Wiśle komunikacja między brzegami znacznie się ułatwiła i przyspieszyła. Połączono Powiśle z Europą, jak powiedziano dumnie na otwarciu mostu w Kwidzynie. Zlikwidowano jednocześnie kilka promów, którymi jeszcze niedawno pokonywałem rzekę. Do wspomnień mogę wracać już tylko na zdjęciach. Nie ma już tego lokalnego kolorytu i dreszczyku emocji podczas przeprawy.
  
    Na obszarze Parku Krajobrazowego Dolnej Wisły można wyodrębnić kilka odcinków szlaku, różniących się od siebie. Poniższy opis (zawierający wiele cytatów) pochodzi głównie ze strony Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego oraz
Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły. Cytuję te treści, by przedstawić wszystkie informacje w jednym miejscu. Podział na odcinki i przeważnie ich nazwy przytaczam również za powyższymi źródłami. Uznałem, że dobrego nie należy poprawiać. Nie zapominałem również o Wikipedii. Nie udało mi się kupić (jedynego na jaki się natknąłem w sieci) przewodnika "Odkryj Dolinę Dolnej Wisły" wyd. Apeiron, z uwagi na wyczerpany nakład.
    Na trasę wyruszyłem
wschodnim brzegiem Wisły z Tczewa, w którym byłem wędrując śladami Mennonitów w roku 2010.
 


Odcinek od Tczewa do Kwidzyna (55,0 km) 
    Z wielu zabytków Tczewa wyróżniają się:
    Muzeum Wisły – oddział Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku mieści się w budynku przedwojennej Fabryki Maszyn Rolniczych „Arkona”, w której w czasie okupacji znajdował się hitlerowski obóz przesiedleńczy dla ludności polskiej z powiatu tczewskiego, wyrzucanej z własnych domów i gospodarstw.
    Farny kościół  Podwyższenia Krzyża Świętego – najstarszy zabytek w mieście. Kościół pochodzi z XIII wieku, zbudowany został w stylu nadwiślańskiego gotyku, a jego wystrój wewnętrzny pochodzi z okresu baroku. Olbrzymia murowana wieża jest najstarszą częścią kościoła, a jej szczyt – dawniej drewniany – został odbudowany po pożarze w 1982 roku. Na ścianach kościoła znajdują się zabytkowe freski. W wieży znajdują się cztery dzwony: „Odkupiciel człowieka”, „Maryja”, „Jan Paweł II” i „Wacław”.
    Podominikański kościół św. Stanisława Kostki – pochodzący z XIV wieku, jest to kościół o bardzo dobrej akustyce. Wybudowany w stylu gotyckim, posiada charakterystyczną ośmioboczną wieżę. Po kasacji zakonu dominikanów kościół był przebudowany na szkołę, później do 1945 roku, użytkowany przez ewangelików. Po II wojnie światowej założono tu wartościowe witraże.
    Wiatrak typu holenderskiego stojący w centrum miasta, zbudowany został w 1806 roku. Dewniany, podmurowany, posiada rzadko spotykane pięcioramienne skrzydło i obrotową głowicę. Zrekonstruowany w 1950 roku jest turystycznym unikatem pomorskiego krajobrazu miejskiego. Od 1983 roku znajduje się w rękach prywatnych, udostępniony jest na harcówkę dla szczepu harcerzy w Tczewie.
     Ratusz – znajdował się na placu Hallera, w centralnym punkcie Starego Miasta, był siedzibą Rady Miejskiej, sądu i kancelarii miejskiej. Po pożarze w 1916 roku nie został już odbudowany, obecnie siedzibą władz miejskich jest budynek z początku XX wieku. Obecnie na placu Hallera znajduje się wykonany z kostki obrys dawnych murów ratusza.
     Przystań wraz z bulwarem – jest to kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy zbudowany w ramach rewitalizacji Starego Miasta, z ogródkiem jordanowskim, restauracją, karczmą i ścieżkami widokowo-spacerowymi.

    Opuszczając miasto przekroczyłem Wisłę charakterystycznym
zabytkowym mostem drogowym. Był zamknięty dla samochodów z powodu zbliżającego się remontu. Mogłem więc w spokoju podziwiać jego konstrukcję i rozkoszować się widokami Tczewa wyłaniającego się z porannej mgły. Most został zbudowany w latach 1851–1857 jako most drogowo-kolejowy, zaprojektowany przez Carla Lentza.
Kamień węgielny został położony 27 lipca 1851 roku przez Fryderyka Wilhelma IV. Pierwszy pociąg przejechał po nim 12 października 1857 roku. Most liczący 837 m długości, wsparty na siedmiu filarach był najdłuższym w Europie i jednym z największych na świecie. Początkowo miał 10 wież i dwie bramy wjazdowe z pięknymi portalami, dzisiaj pozostały jedynie cztery wieże.W latach 1888 - 1891 w odległości 30 metrów wybudowano drugi most, wyłącznie kolejowy. Wówczas to starszy z mostów zamieniono na drogowy. Pierwotnie oba mosty były krótsze od dzisiejszych, ponieważ wał ochronny znajdował się bliżej koryta rzeki. W 1912 roku wał przesunięto na wschód, dokonano więc przedłużenia mostów i zbudowano przybudówki ze wspólna bramą. W obydwu mostach występują wszystkie możliwe rozwiązania techniczno-konstrukcyjne stosowane w sztuce budowlanej mostów od XIX wieku. Amerykańskie Towarzystwo Inżynieryjne uznało most tczewski za międzynarodowy zabytek inżynierii budowlanej (na tej samej liście jest m.in. paryska wieża Eiffla).
Obydwa mosty zostały wysadzone przez polskich saperów 1 września 1939 roku po próbie opanowania ich przez Wehrmacht.

    Bystrze. Średniowieczne sacrum i profanum
   
Do końca XVIII wieku cmentarze zakładano przy kościołach, ponieważ każdy chciał, aby jego ciało spoczywało jak najbliżej ołtarza i znajdujących się w nim relikwii męczenników. W miastach szczupłość miejsca sprawiała, że stare groby dosyć szybko musiały ustępować nowym, a wydobyte z nich kości ludzkie przenoszono do specjalnych kaplic, zwanych ossuariami (czyli kostnicami).
    Na Żuławach ziemia też była cenna i pewnie dlatego na starym cmentarzu we wsi Bystrze już w średniowieczu zbudowano niewielkie ceglane ossuarium. Teraz widziałem tu tylko kilka zniszczonych starych nagrobków, a wiekowe drzewa wyznaczają zasięg poświęconej ziemi. Zabytkowe i pochylone już, ossuarium stoi w tym samym miejscu od ponad sześciu wieków. Przez zakratowane okienko obramowane gotyckim ostrołukiem można zajrzeć do środka. Na dnie płytkiej studni walają się ludzkie kości i kawałki cegieł. Na trzech ścianach wewnętrznych widać resztki ledwo czytelnych fresków. Na wprost znajduje Chrystus otoczony eliptyczną aureolą, który nad głową ma dwa anioły dmące w trąby, a pod nogami - zmarłych wychodzących z grobów na Sąd Ostateczny. Na ścianie północnej, czyli na prawo od sceny sądu, widoczne było przedstawienie Matki Bożej otaczającej swoim płaszczem zbawionych, a na ścianie południowej zębata paszcza Lewiatana, do której rogate diabły strącają zatwardziałych grzeszników. Niestety szczegóły tych obrazów znane są  już tylko ze starych katalogów zabytków sztuki, ponieważ na wyblakłym i odpadającym ze ścian tynku widać coraz mniej. Ja dojrzałem jedynie ledwo czytelny fresk na wprost zakratowanego okienka i wiele kości. W dawnej sztuce wszystko miało swój ukryty sens, można się więc domyślać, że okno kaplicy symbolizowało bramę do wieczności, a wznosząca się nad nią kopuła to po prostu niebo.
    Przy okazji wizyty w Bystrzu warto pojechać do sąsiedniego Gnojewa, gdzie przy głównej drodze (dawniej z Berlina do Malborka i Królewca) stoi przydrożna gotycka kapliczka z XV wieku o ciekawej ażurowej konstrukcji ozdobionej łukami typu ośli grzbiet i sterczynami, niewątpliwie jedna z najstarszych zachowanych na Pomorzu. W Gnojewie jest także zrujnowany kościół ozdobiony pięknym późnogotyckim szczytem (jego rysunek bardzo przypomina łuki z kapliczki), w którym zachowały się oryginalne sklepienia i fragmenty pierwotnej szachulcowej ściany z XIV wieku.
    
Nieco dalej, w Lisewie Malborskim nad Wisłą, przy kościele gotyckim z XV wieku znajduje się drugie żuławskie ossuarium, nieco młodsze od tego z Bystrza. Ma ono formę niedużej kwadratowej przybudówki, wciśniętej między ściany zakrystii i nawy głównej, otwartej na zewnątrz dwiema arkadami. Na kościele w Lisewie, na południowej ścianie wieży, mniej więcej na wysokości oczu, na gotyckich cegłach wyryte są dwa wyraźne pionowe żłobki. Odległość miedzy nimi wynosi około 4 m i 30 cm. Przy prawym rowku jest także wyryta litera K, którą można odczytać jako skrót nazwy Kulmische Rute, czyli pręt chełmiński. Te dwie rysy są więc najprostszym wzorcem miary długości, która od XIII do XVIII wieku była powszechnie używana na Pomorzu Gdańskim. W miastach takie wzorce umieszczano zazwyczaj na ratuszach, na wsi najodpowiedniejszym miejscem były właśnie mury kościołów. Kto miał wątpliwość, mógł przyjść i sprawdzić, czy miara, którą mu wymierzono łąkę lub pole, była prawidłowa. Obecnie takie zrekonstruowane miary widziałem w Chełmnie i Lęborku.

Dalszy odcinek równinnego szlaku wiedzie przez malownicze i spokojne Wielkie Żuławy Malborskie. Najciekawszym fragmentem tego prawobrzeżnego odcinka są okolice wiosek Mątowy, w tym rezerwaty przyrody "Las Mątawski",  "Las łęgowy nad Nogatem" i "Biała Góra". Na całej trasie przejeżdża się przez wiele Obszarów Natura 2000.
W dalszej kolejności minąłem wioskę Piekło.

     Piekło. Dramatyczna historia miejscowej ludności w ubiegłych wiekach.
     Mniejszość polska na terenie Wolnego Miasta Gdańska stanowiła około 9 % jego ludności, przy czym najsilniejsza była ona na terenie Sopotu (ok. 21 %), a najsłabsza na Żuławach Wiślanych - zaledwie ok. 1,5 do 2 %. Zupełny wyjątek stanowiła tutaj jedynie wieś Piekło, położona w rozwidleniu Wisły i Nogatu, w której na ok. 800 mieszkańców aż 85 % deklarowało na początku XX w. narodowość polską! Z tego względu w okresie międzywojennym była ona przysłowiową solą w oku niemieckich nacjonalistów, którzy wszelkimi sposobami próbowali na siłę zniemczyć owych "Polaków z Piekła rodem". Niestety do najbardziej gorliwych germanizatorów należał miejscowy proboszcz katolicki, Klemens von Piechowski, potomek starej szlachty kaszubskiej, a w czasie wojny członek administracji nazistowskiej w Gdańsku, oraz nauczyciel... języka polskiego w szkole senackiej (czyli zarządzanej przez władze WMG), Alojzy Machalitza. W tej sytuacji Polacy z Piekła doprowadzili do wybudowania tutaj w latach 1936-1937 Domu Polskiego, mieszczącego prywatną szkołę, przedszkole, mieszkania dla nauczycieli i kaplicę. Uroczystego poświęcenia domu dokonał ks. Franciszek Rogaczewski z Gdańska, rozstrzelany w 1940 r. w Stutthofie, a jej kierownikiem został Jan Hinz z Tczewa, zamordowany w 1939 roku w Piaśnicy pod Wejherowem. Otwarcie Domu Polskiego wywołało histeryczne ataki niemieckich szowinistów, którzy w poczuciu bezkarności nie cofali się nawet przed napadami na polskich działaczy. W maju 1939 roku doszło wręcz do regularnego całonocnego oblężenia szkoły przez bojówki SA i Hitler-Jugend, które groziły śmiercią jego mieszkańcom i rozeszły się dopiero po interwencji policji z Gdańska. Kilka miesięcy później szkoła została zamknięta, a wielu polskich mieszkańców Piekła było w okresie wojny prześladowanych za swój patriotyzm. Obecnie w budynku dawnego Domu Polskiego mieści się szkoła podstawowa im. Jana Hinza.

    Tuż za Piekłem dojechałem do imponujących śluz na Starym Nogacie, które zaciekawią każdego wędrowca. Znajduje się tu również historyczny trójstyk granic. Miejsce to odwiedziłem kiedyś w czasie Rajdu Elbląskiego

    Kompleks hydrotechniczny w Białej Górze. Są to  trzy obiekty, których głównym zadaniem jest regulacja stanu wody w rzekach Nogat i Liwa (Renawa). Można je zaliczyć również do cudów techniki i atrakcji turystycznych Białej Góry - niezwykły kunszt i precyzja wykonania ucieszą oko niejednego turysty.

    Pierwsza śluza umożliwiająca regulację poziomu wody w Nogacie, tzw. Wielki Upust, została wybudowana w 1852 roku (przebudowana w 1879 roku). Jest najbardziej interesującym zabytkiem, architektonicznie nawiązującym do dwóch stylów - gotyckiego i romańskiego. XIX-wieczna, ceglana budowla z przepustami w formie sklepionych tuneli przypomina trochę wieżę zamkową.
    Największe znaczenie dla celów żeglugowych ma zbudowana w 1916 roku w nowym przekopie Nogatu śluza komorowa. Służy ona do regulacji przepływu wód odpływających z Wisły do Nogatu. Komora śluzy ma konstrukcję betonową oblicowaną cegłą klinkierową. Zamykają ją dwuskrzydłowe stalowe wrota. Śluza dotrwała w dobrym stanie do dziś. Ciekawostką jest, że śluza była do 1939 roku granicą trzech państw: Polski, Niemiec (Prusy Wschodnie) i Wolnego Miasta Gdańska, a dziś leży u styku 3 powiatów: sztumskiego, kwidzyńskiego, tczewskiego i 2 kilometry od powiatu malborskiego.
    Najpóźniej powstała, obecnie nieużywana, mała śluza w ujściu Liwy do Nogatu. Została wybudowana w latach 30. XX wieku dla potrzeb żeglugi niewielkich jednostek rzeką Liwą.

    Biała Góra - kłótnie o rzeki
    1000 lat temu rzeka Nogat i jej górna część, zwana dziś Liwą, nie miała połączenia z Wisłą. Na około 10-kilometrowym odcinku, między Barcicami a Pogorzałą Wsią, Nogat i Wisła płynęły równolegle do siebie w odległości nie większej niż 2 km. Na wysokości Białej Góry odległość ta nie przekraczała nawet 0,5 kilometra. W tym miejscu Wisła rozdzielała się na dwa koryta i przy niskim stanie wód trudno było przebyć to miejsce statkom handlowym płynącym do Gdańska. Dlatego też gdańszczanie wykonali na początku XVI wieku przekop kierujący wody Liwy do Wisły. Pozostałe koryto Nogatu, pozbawione odpowiedniego przepływu, szybko uległo zapiaszczeniu. W odpowiedzi na to elblążanie w 1554 roku zrobili nieco niżej przekop, zasilający Nogat wodami Wisły. Ten nierozważny krok spowodował, że po kilku większych powodziach większość wód Wisły uchodziła do Nogatu, powodując tym samym częste zalewanie Elbląga, a także trudności w żegludze do Gdańska. To wtedy rozpoczęły się kilkusetletnie spory Gdańska, Elbląga i Malborka o optymalny podział wód w miejscu zwanym Cyplem Mątowskim. Wszelkie próby regulacji wałami czy wbijanymi w dno rzeki palami, były niweczone przez powodzie i wiosenny spływ lodów. Dopiero w 1910 roku podjęto decyzję o całkowitym odcięciu Nogatu i wybudowaniu śluzy komorowej dla celów żeglugi oraz jazu regulującego dopływ wody z Wisły. Prace prowadzono do 1916 roku, a ich efekty dotrwały w dobrym stanie do dziś.

    Janowo. Mała Polska
    Historia Powiśla, czyli terenów leżących wzdłuż prawego brzegu Wisły, między Ziemią Chełmińską i Żuławami, jest wyjątkowo skomplikowana. W X wieku zamieszkiwali tutaj Słowianie, później jednak przewagę zdobyli Prusowie. W XIII wieku Prusów podbili Krzyżacy i sprowadzili tutaj licznych osadników niemieckich. Po wojnie trzynastoletniej północna część Powiśla została przyłączona do Polski (jako województwo malborskie), południowa natomiast (z Kwidzynem i Prabutami) pozostała pod panowaniem wielkich mistrzów krzyżackich, a od 1525 roku książąt pruskich. Pruska Pomezania otoczona zewsząd ziemiami polskimi ulegała jednak stopniowo polonizacji. Proces ten został zatrzymany po I rozbiorze (1772), a pod koniec XIX wieku krzepnący nacjonalizm niemiecki zaczął zdobywać przewagę nawet na tych terenach, które wcześniej przez ponad trzy stulecia należały do Polski.
   
Walkę o wpływy narodowe na Powiślu przerwała I wojna światowa, jednak po jej zakończeniu wybuchła ona ze zdwojoną siłą w okresie przygotowań do zarządzonego przez aliantów plebiscytu. Sytuacja Polaków na Powiślu była wtedy zdecydowanie niekorzystna. Niemcy dysponowali przewagą liczebną i ekonomiczną, poza tym, co najważniejsze, w ich rękach pozostał cały aparat administracyjny. Nad przebiegiem plebiscytu miała czuwać Komisja Międzysojusznicza pod przewodnictwem Włocha Angelo Pavii, ale w praktyce była ona bierna wobec skarg polskich i ulegała Niemcom. W przeddzień samego plebiscytu, który odbył się 11 lipca 1920 roku, propaganda niemiecka szczególnie mocno wykorzystywała agresję bolszewicką na Polskę, przekonując, że II Rzeczpospolita jest państwem sezonowym, które lada moment upadnie.
Zmasowany atak propagandowy, zastraszenia, pobicia, aresztowania, nacisk ekonomiczny i bezczelne fałszerstwa doprowadziły do tego, że wyniki plebiscytu były dla nas prawie całkowitą klęską. Jedynie w kilku odosobnionych wioskach Polakom udało się uzyskać większość, ale wobec ich izolacji geograficznej przyłączenie tych osad do Polski nie było możliwe. Wyjątek stanowiło pięć wsi nadwiślańskich naprzeciwko Gniewu: Janowo, Bursztych, Kramrowo, Małe Pólko i Nowe Lignowy, w których opowiadający się za przynależnością do Polski zdobyli nieznaczną przewagę (łącznie 57,5 %). Tak więc owych pięć małych osad, liczących w sumie nieco ponad 600 mieszkańców, które dzisiaj tworzą jedną wieś pod nazwą Janowo, zostało w 1920 roku decyzją Rady Ambasadorów w Paryżu przyłączonych do Polski.
   
W latach II wojny światowej kilkunastu polskich patriotów z Janowa zapłaciło za swoją niezłomność najwyższą cenę. Na miejscowym cmentarzu znajduje się symboliczna mogiła 16 mężczyzn, którzy zostali rozstrzelani w Lesie Szpęgawskim, Piaśnicy i Stutthofie lub zginęli w czasie działań wojennych, zanim wpadli w ręce niemieckich oprawców. W miejscowej szkole istnieje natomiast izba pamięci poświęcona wydarzeniom z 1920 roku i bohaterskim mieszkańcom okolicznych wsi, które wówczas zasłużyły sobie na dumne miano Małej Polski.
   

    Podzamcze. W sarmackim zamczysku

    Jak wyglądał dwór bogatego szlachcica w XVI wieku? Jeśli ktoś pomyślał o piętrowym pałacyku z kolumnowym gankiem i herbem w klasycystycznym tympanonie, to błąd. W tamtym czasie nadwiślańscy Sarmaci byli jeszcze narodem prawdziwie rycerskim i kiedy któryś z nich dorobił się fortuny, to jego marzeniem było wystawienie sobie dworu na kształt zamku - z wieżą, fosą i zwodzonym mostem. Wzorem dla wszystkich była rezydencja króla Zygmunta I, wystawiona przez niego w Piotrkowie, gdzie przybywająca na sejmy szlachta mogła podziwiać murowany dwór królewski w formie otoczonej fosą trzypiętrowej wieży. Idąc za królewskim przykładem, podobne wieże mieszkalne, oczywiście zazwyczaj mniej okazałe, zaczęli sobie budować wszyscy magnaci w Koronie i na Litwie. Wbrew pozorom wzniesienie takiego dworu wymagało sporych nakładów i mógł sobie na to pozwolić tylko dosyć zamożny szlachcic, posiadacz przynajmniej 2 albo 3 folwarków.
    Do takich lokalnych bogaczy należał Jan Sokołowski, herbu Pomian, właściciel dóbr tychnowskich pod Kwidzynem, których ośrodkiem był w drugiej połowie XVI wieku dwór Bystrzec, zwany później Białym Dworem. Warto zobaczyć istniejący do dzisiaj obiekt. Ja również go odwiedziłem. Ma on formę dwupiętrowej budowli na planie prostokąta z dwiema parterowymi ośmiobocznymi basztami od strony wschodniej, czyli od frontu. Pod całym budynkiem znajdują się oryginalne sklepione piwnice. Można przypuszczać, że pierwotnie miał on tylko jedną basztę wyposażoną w zachowane otwory strzelnicze, a drugą, już bez strzelnic, dostawiono później dla podkreślenia symetrii. Dwór jest usytuowany na skraju wysoczyzny, która od strony północnej i zachodniej opada kilkanaście metrów w dół, jest zatem bardzo możliwe, że w XVI wieku z pozostałych stron był on zabezpieczony suchą fosą. Obecnie, po odbudowie w latach 90. XX wieku w jego stylowych wnętrzach mieści się elegancka restauracja, a na piętrze ekskluzywny hotel. Od strony głównej drogi jest prawie całkowicie zarośnięty drzewami i niewidoczny.
    Pod koniec XVI wieku  jednym z rezydentów na dworze Sokołowskich był Tomasz Bielawski, żołnierz Stefana Batorego, a potem nauczyciel śpiewu w Gnieźnie i sarmacki wierszokleta, który w 1595 roku opublikował w Krakowie swoje największe dzieło, poemat w 16 pieśniach o myślistwie, zadedykowany dziedzicowi Bystrzca. Bielawski nie był wielkim poetą, ale na myślistwie znał się wybornie, więc jego rymowany podręcznik jest najwybitniejszym osiągnięciem w tej dziedzinie w czasach polskiego Odrodzenia. 

Musi-ć każdy w tej nizinie
Czuwać o swojej źwierzynie.
Nikomu w garzć ptak nie skoczy
Leci precz, gdy go człek zoczy.

Nie sądź się na swe rozumy,
Mało znajdą takie dumy.
Ucz się, czytając me rymy,
Chceszli dostawać źwierzyny.

   Korzeniewo. Unikalny wodowskaz i znak wielkiej wody.

Na wale otaczającym tutejszy port, tuż nad Wisłą, gdzie po zdemontowanym promie pozostał jedynie betonowy zjazd, ulokowany jest mały drewniany domek w  zielonym  kolorze. Jaka była jego funkcja?  W latach 40. XIX wieku Prusacy prowadzili prace regulacyjne w Dolinie Dolnej Wisły. Zbudowali wtedy port rzeczny w Korzeniewie, a w nim wspomniany budynek kryjący mechanizmy wodowskazu. Na zachowanej do dziś wieżyczce znajdowała się okrągła wnęka podobna do tarczy ratuszowych zegarów (obecnie zabita deskami). Załogi holowników i barek płynących Wisłą mogły z daleka odczytywać wartości poziomu wody, jaki pokazywała na wyskalowanej tarczy duża wskazówka. Wodowskaz działał mechanicznie; wskazania zmieniały się automatycznie w zależności od położenia pływaka w studzience znajdującej się we wnętrzu domku. Studzienka i basen portowy działały jak naczynia połączone, dzięki czemu pływak zawsze utrzymywał się na tym samym poziomie co woda w Wiśle.Wodowskaz przestał być potrzebny jeszcze przed II wojną światową. Niedawno obiekt został odnowiony z zewnątrz, choć nie jako turystyczna atrakcja. Jego drewniana konstrukcja i dość jaskrawy zielony kolor sprawiają, że z daleka przypomina nieco podlaskie cerkiewki i rzeczywiście jest coś na rzeczy, pełni funkcję kaplicy, tyle że kwidzyńskiej parafii rzymskokatolickiej.
Obok znajduje się znak wielkiej wody, obelisk z datami stanowi precyzyjną informację hydrologiczną podającą czas i rzędną kulminacji wezbrania wody. Na obelisku odnotowane są dwie daty 27.03.1947 roku i 19.06.1962 roku kulminacji wielkiej wody Wisły. Pomnik upamiętniający powódź został odnowiony w 2002 roku.    

    Prawdziwą atrakcją na szlaku są zabytki Kwidzyna, w którym perełką jest gotycki zespół katedralno - zamkowy z XIV wieku.

    Kwidzyn
  
 Zamek kapituły pomezańskiej, będący siedzibą biskupstwa wzniesiono XIII-XIV wieku. Budowla na planie kwadratu z dziedzińcem pośrodku oraz narożnymi wieżami sąsiaduje z kwidzyńską katedrą. Do najcenniejszych i najciekawszych elementów architektury zamku należy jedna z niewielu zachowanych w Europie wież latrynowych zwanych gdaniskami. Ustawiono ją ponad pięćdziesiąt metrów przed zachodnim skrzydłem zamku i połączono z główną budowlą długim, pięcioprzęsłowym gankiem.
Gotycka katedra kwidzyńska pełna jest pamiątek przeszłości. Ciekawym miejscem jest niepozorna salka wciśnięta od południa między potężne bryły nawy i prezbiterium. Jest to cela, w której spędziła ostatni rok życia bł. Dorota z Mątowów Wielkich. Na własne życzenie została w niej zamurowana. Gdy żyła, za jej pośrednictwem dokonywały się cudowne uzdrowienia, a po jej śmierci w 1349 roku grób stał się celem pielgrzymek. Proces beatyfikacyjny, zaczęty jeszcze w XIV wieku, został przerwany z powodu zaginięcia dokumentów. Dopiero w 1976 roku Dorotę z Mątowów beatyfikowano, uznając za wspólną patronkę Polaków i Niemców.

Innego rodzaju oryginalnym zabytkiem jest dostawiona do północnej ściany nawy katedry kaplica-mauzoleum, którą pod koniec swego bujnego życia ufundował  w 1705 roku Otto Fryderyk von Groeben. Jego ogromny temperament przejawiał się

w częstych kontaktach z kobietami. Miał trzy żony i liczne kochanki. Nie stronił również od wojennego rzemiosła. Kaplicę przez niego ufundowaną wyposażała jego ostatnia żona.We wnętrzu znajduje się oryginalny nagrobek zawierający naturalnej wielkości rzeźby szanownego nieboszczyka i jego trzech żon. Jeszcze ciekawsza rzeźba wieńczy kaplicę od zewnątrz. Przedstawia ona Ottona Fryderyka w miłosnym uścisku z jakąś damą. Umieszczone po dwóch stronach tej baraszkującej pary klęczące postacie, żarliwie modlą się o zbawienie duszy grzesznika.


Odcinek Kwidzyn - Grudziądz (50,9 km)

Odcinek czarnego szlaku rowerowego z Kwidzyna do Grudziądza ma odmienny charakter. Jechałem tędy po niewielkich wzniesieniach, porośniętych sosnowym lasem. Dzięki opisowi z netu, ominąłem słynne Góry Łosiowe, przez które szlak wiedzie grząską piaszczystą leśną drogą przez 4 km. Pomstowali na ten odcinek przejeżdżający tędy rowerzyści. W lasach w wielu miejscach ulokowane są dawne bunkry. Jest ich zresztą wiele, również w innych rejonach. Szlak w dużej części prowadzi również otwartymi terenami użytków rolnych. Jest tutaj niezliczona ilość plantacji tytoniu, a przy gospodarstwach znajdują się suszarnie. Region uprawy tytoniu kończy się tak samo szybko, jak się zaczął. Nocowałem tu pod namiotem u sympatycznego pana Łukasza i jego rodziny, który z zadowoleniem palił papierosy z własnego tytoniu. Zostałem tu życzliwie przyjęty. Towarzyszył mi rano na trasie na swym motorku.

    Grudziądz jest niezmiernie atrakcyjnym miastem. Spędziłem tu wiele godzin.Godne uwagi są tu poniżej wymienione zabytki i ciekawe miejsca.
    Spichlerze obronne ulokowane są w
ciągu murów miejskich od strony Wisły. W historii było ich 16, co świadczyło o doniosłej roli Grudziądza w handlu rzecznym regionu. Lokalizację zawdzięczały bliskości portu, znajdującego się u podnóża skarpy, a jednocześnie ich grube, strome mury zewnętrzne o małych okienkach zapewniały obronę przed wrogami i zabezpieczały zbocze przed osuwaniem. Z uwagi na topografię terenu budynki kilkukondygnacyjne od strony Wisły (miały do 6 kondygnacji), od strony miasta były zaledwie parterowe lub piętrowe,
    Pomnik Flisaka. W pobliżu Bramy Wodnej na tle dużego kwietnego napisu "Grudziądz", pośrodku fontanny stoi rzeźba Flisaka. Dawniej flisakami byli chłopi ze wsi nad Wisłą, którzy spławiali towary rzeką. Obok pomnika znajdują się tabliczki z nazwami ulicy Grudziądzkiej, które były lub są umieszczone w innych miastach w Polsce i Europie. 
    Most im. Bronisława Malinowskiego przez Wisłę uważany jest za najdłuższy most drogowo-kolejowy w Polsce. Most ma długość 1098 metrów i posiada 11 przęseł. Piszę o nim więcej na wstępie. W 1981 roku, w tragicznym wypadku drogowym, na moście zginął znakomity sportowiec i olimpijczyk Bronisław Malinowski. Z mostu roztacza się przepiękna panorama Starego Miasta, szczególnie efektownie wyglądają obronne spichlerze nad Wisłą i daje się zauważyć ów kwietny napis.

    Pomnik ułana z dziewczyną, wykonany z brązu, mieszczący się na skrzyżowaniu ulic Spichrzowej i Rynkowej został odsłonięty w 2008 roku  na cześć działalności przedwojennego Centrum Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Na pomniku wyryte są słowa "Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń:
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko... koń".
    Brama Wodna to fragment miejskich obwarowań z XIV wieku. W dawnych czasach pełniła funkcję bramy wjazdowej do miasta i zamku. Zamykana była broną (kratą).
    Przy dawnej Fabryce Maszyn A. Ventzkiego znajduje się historyczna wieża ciśnień
  z 1906 roku. Obecnie po remoncie służy jako budynek mieszkalny.
    Egipt i Ciechocinek w jednym. W latach 70. XX wieku we wsi Marusza podczas wierceń w poszukiwaniu ropy naftowej i gazu ziemnego przypadkowo odkryto wydajne geotermalne źródła solankowe. W 2001 roku przy wydatnym udziale władz miejskich Grudziądza powstała spółka Geotermia Marusza, która
w obiektach przylegających do Szpitala Miejskiego uruchomiła nowoczesny Ośrodek Balneologii i Medycyny Fizykalnej. Doprowadzaną rurociągami ze źródła w Maruszy bogatą w związki wapnia, magnezu, żelaza, jodu, bromu i innych mikroelementów solanką, leczy się tu schorzenia układu oddechowego, nerwice, nadciśnienie tętnicze, choroby reumatyczne oraz nadwagę. W ośrodku można skorzystać m.in. z hydromasaży, kąpieli solankowych a także krioterapii.
W 2006 roku spółka Geotermia Marusza oddała do użytku niezwykłą tężnię solankową. W centrum przeszklonej piramidy, której proporcje wzorowano na egipskiej piramidzie Cheopsa, znajduje się słup z gałązkami wrzosu chińskiego, po których spływa ciepła (ok. 40°C) solanka. Dobrodziejstwem solankowego aerozolu, który w zamkniętej piramidzie ma większe stężenie niż przy tężniach na otwartym powietrzu, może się jednocześnie cieszyć maksymalnie 40 osób, bo tylko tyle jednorazowo mieści obiekt. Tężnia jest czynna przez cały tydzień. Do godziny 15.00 korzystają z niej pacjenci szpitala i ośrodka, w godz. 15.00-20.00 dostępna jest dla każdego. Regulamin korzystania z tężni wymaga zabrania ze sobą białych skarpetek, można je też kupić na miejscu. Solankowe mikrokropelki wdycha się leżąc na wygodnych leżakach, lub bardziej aktywnie - korzystając równocześnie z masażu stóp podczas spaceru w brodziku wypełnionym ciepłą solanką. W piramidzie organizowane są kameralne koncerty i recitale, jest również możliwość zamówienia imprez zamkniętych. Od niedawna ośrodek posiada również Grotę Solankową, w której kąpiele zalecane są zwłaszcza osobom z nadwagą i chorobami reumatycznymi.
W czasie mojego pobytu w tężni nie było ani jednej osoby.
    Tablica poświęcona Juliuszowi Słowackiemu. Na paryskim cmentarzu Montmartre (zwiedzonym na rajdzie rowerowym w 2011 roku)14 czerwca 1927 roku otwarto grób Juliusza Słowackiego. Na polecenie marszałka Józefa Piłsudskiego prochy poety zostały przewiezione do Polski. Trumna płynęła w górę Wisły z Gdańska do Krakowa. 22 czerwca statek z prochami Słowackiego zatrzymał się na jedną noc w Grudziądzu. Widok trumny stojącej na dziobie statku zapierał dech w piersiach. Ludzie, modląc się, składali hołd wielkiemu poecie. Na pamiątkę tego wydarzenia na murze obronnym od strony Wisły umieszczono tablicę. Na niej widnieje napis: "22 czerwca 1927 roku u brzegu Wisły zatrzymał się na jedną noc statek wiozący trumnę z prochami Juliusza Słowackiego. Na pamiątkę tego wydarzenia społeczeństwo Grudziądza składa hołd prochom Poety". Tablicę zniszczoną przez okupanta odbudowano w 1958 roku" .

Odcinek Grudziądz - Chełmno (44,9 km)                        
Po opuszczeniu Grudziądza czarny szlak rowerowy prowadzi bocznymi leśnymi duktami przy jeziorze Raduńskim i dalej asfaltowymi drogami wzdłuż krawędzi Pojezierza Chełmińskiego i pól uprawnych doliny Wisły. W rejonie Ostrowa Świeckiego szlak prowadzi wałem przeciwpowodziowym, z którego można zobaczyć majestatycznie płynącą rzekę i strome osuwiska znajdujące się na drugim brzegu rzeki. Największą atrakcją turystyczną tego odcinka są wyjątkowe w skali kraju, zabytki Chełmna z pięknym renesansowym ratuszem i dobrze zachowanym murem obronnym z basztami. Wjeżdżając do miasta, pokonuje się po raz pierwszy, największy podjazd na tej trasie. Drugim razem podjeżdżamy wracając z parku miniatur zamków krzyżackich. Warto również zwrócić uwagę na okolice Wielkich Łunaw oraz na obszar wydmowy okolic Podwieska i Kolna.

Odcinek Chełmno - Ostromecko (46,6 km)
Jest jednym z ciekawszych odcinków na trasie całego szlaku. Na fakt ten składa się wyjątkowe bogactwo walorów przyrodniczych, historycznych oraz krajobrazowych. Na szlaku istnieje wiele unikalnych zabytków architektury, kilka punktów widokowych, zjazdów i podjazdów oraz rezerwatów przyrody, m.in. "Góra Św. Wawrzyńca" z interesującymi odkryciami archeologicznymi oraz "Zbocza Płutowskie", na których realizowany jest projekt wypasu zanikającej w Polsce starej rasy owiec - wrzosówek. Do bardzo interesujących zabytków na trasie zliczyć należy zespół pałacowo-parkowy w Ostromecku z dwoma pałacami i parkami oraz mauzoleum.

    Starogród
. Miejscowość ze wspaniałym punktem widokowym na dolinę Wisły, położona na krawędzi wysoczyzny chełmińskiej, widoczna jest ze znacznej odległości. W latach 1244-1454 zbudowano tu zamek, będący siedzibą komturów krzyżackich. Z bogatej przeszłości Starogrodu przetrwały nieliczne obiekty, m.in. dwór z początku XIX wieku, kuźnia z przełomu XIX/XX wieku, schron amunicyjny z 1914 roku oraz górujący nad pobliskimi terenami kościół p.w. św. Barbary pochodzący z 1754 roku.

    Kijewo Szlacheckie. Tutejszy pałac  jest elementem zespołu pałacowo-parkowego. Zbudowany został w 1908 roku, otoczony jest parkiem o powierzchni około 1,2 ha. Jest to budowla murowana, piętrowa, z czterokondygnacyjną wieżą postawioną w jednym z narożników. Posiadaczami pałacu byli Leopold Rychter (właściciel młynów w Toruniu), następnie odkupili go Ponieccy (dzierżawcy młynów i spichlerzy w Bydgoszczy). Obecnie jest własnością Macieja Wojnowskiego. 
 
    Kijewo Królewskie. Jednonawowy gotycki kościół pw. św. Wawrzyńca został wzniesiony w 1277 roku. Zniszczony przez pożar w 1616 roku, został odbudowany w 1674 przez dominikanów z Chełmna. Drewniana wieża kościoła została dobudowana 1757 roku. Świątynię gruntownie odnowiono w 1900 roku. Najstarsze zabytki w kościele to: Pieta z 1380 roku, Matka Boska z Dzieciątkiem z 1430 i krucyfiks z połowy XVI wieku. Na uwagę zasługuje również późnobarokowy ołtarz główny z obrazami św. Wawrzyńca. Miałem kłopot z dokładnym zwiedzaniem tego kościoła, ponieważ odbywała się akurat msza dożynkowa. Na pobliskim stadionie słychać już było pierwsze tony dożynkowej fety.

    Chełmno. Polskie Carcassonne
    Chełmno zwane miastem zakochanych, jest wyjątkowo
bogate w zabytki, zachowało się tutaj pięć (spośród siedmiu niegdyś istniejących) gotyckich kościołów, prawie nienaruszony średniowieczny układ urbanistyczny oraz prawie cały obwód murów miejskich, renesansowy ratusz, a także wiele kamienic z XVIII - XIX wieku.
Widok Chełmna ze wzgórz leżących na południe od miasta zachwyca i zdumiewa. Dwuipółkilometrowy pierścień murów obronnych otacza gęsto zabudowane miasto, nad którym górują potężne bryły gotyckich kościołów i smukła wieża renesansowego ratusza. Do woli można tu kontemplować widok z końca XVI wieku. W zasięgu wzroku nie ma bloków, zakładów przemysłowych czy innych budowli typowych dla naszych czasów. Chełmno jest jednym z nielicznych, a może jedynym miastem w Polsce, które nie tylko zachowało dawną zabudowę i średniowieczny układ, ale również nie zostało skażone współczesną architekturą.
    Pręt Chełmiński, umiejscowiony na ratuszu, to jednostka miary ustanowiona przez Zakon Krzyżacki przy lokowaniu miasta Chełmna. Chełmno jako miasto-wzorzec stanowić miało punkt wyjściowy dla innych miast zakładanych przez Zakon na terenie ówczesnych Prus - w tym np. dla Lęborka. Miasta tworzone były na tzw. prawie chełmińskim - czyli zgodnie z wystawionym przez Krzyżaków w 1233 roku dokumentem zwanym przywilejem chełmińskim. Zapisy prawa chełmińskiego określały m.in. wielkość działek i rozplanowanie sieci ulic z placami, w oparciu o pręt chełmiński.
Ulice w miastach założonych przez Krzyżaków miały zazwyczaj szerokość 2,5 pręta chełmińskiego, czyli ok. 11 metrów (ulice przymurne - 1,5 do 2 prętów). Kwartały ulic były najczęściej kwadratami o boku 2 sznurów (1 sznur = 10 prętów).
Pręt chełmiński w formie żelaznej sztaby umieszczany był na Ratuszu i służył okolicznym mieszkańcom i kupcom jako miara przy zawieraniu transakcji handlowych. Kupujący mógł sprawdzić np. długość nabytego materiału czy sznura, a jeśli przyłapał kupca na oszustwie, ten wędrował pod stojący na rynku pręgierz.
    Mury obronne miasta powstały w XIII i XIV wieku. Do dziś zachowały się dwie spośród dawnych siedmiu bram - Grudziądzka i Merseburska (znajduje się na terenie  klasztoru Sióstr Miłosierdzia, zamieniona na kaplicę Grobu Pańskiego). W ciągu murów ocalały aż 23 baszty. W jednej z nich, zwanej Basztą Prochową, Muzeum Ziemi Chełmińskiej zorganizowało stałą wystawę zbiorów archeologicznych i etnograficznych. Tu można obejrzeć eksponaty pochodzące z wykopalisk w Kałdusie.
    Park Miniatur Zamków. W 2008 roku państwo Bernadetta i Zenon Firynowie ze Świecia podjęli się trudnego zadania zbudowania Parku Miniatur Zamków Krzyżackich. Pomysłodawcą było Stowarzyszenie na rzecz Ochrony i Promocji Dziedzictwa kulturowego Ziemi Chełminskiej „Sclavinia”. W parku znajdują się zarówno miniatury zamków, które zachowały się do dziś, jak na przykład zamek w Malborku, jak i tych, których przetrwały tylko niewielkie fragmenty, na przykład miniatura zamku z Grudziądza. Obecnie w Grudziadzu są jedynie pozostałości wieży zamkowej zwane „Klimek”. Pozostałe miniatury przedstawiają zamki w Toruniu, Papowie Biskupim, Radzyniu Chełmińskim, Rogóźnie, Pokrzywnie, Kurzętniku i Zamku Bierzgłowskim. Wszystkie wykonane są w skali 1:30 i posiadają tabliczki z informacjami o ich historii. Miniatury budowane są ze specjalnie do tego celu produkowanych małych cegiełek i dachówek, odlewanych z koloryzowanego betonu z dodatkami płynów wodoszczelnych i żaroodpornych oraz kamieni. Odporne są na warunki atmosferyczne. Miniatury wykonywane na płycie betonowej zbrojonej, co umożliwia przenoszenie ich w dowolne miejsce. Olbrzymie budowle oglądałem tu niejako z lotu ptaka.
   Ostromecko.                                                                                                                                                                                                          W centrum wsi znajduje się pałac „nowy”, który został zbudowany w 1849 roku, a w 1891 roku przekształcony i powiększony o salę balową, pałacyk myśliwski i kaplicę. Przy pałacu rozciąga się park z XVIII wieku, w głębi którego znajduje się ruina neoromańskiego mauzoleum grobowego z 1878 roku dawnych właścicieli. W parku rośnie szereg pomnikowych drzew. W zachodniej części założenia pałacowo-parkowego w Ostromecku znajduje się drugi pałac  „stary”, zbudowany w latach 1758-66, uformowany w wielki czworobok. Przebudowany w XIX wieku zachował się do czasów współczesnych. Przy pałacu znajduje się park z 1 połowy XVIII wieku. Spod pałacu rozciąga się panorama na Wisłę i Fordon. W Ostromecku znajduje się kościół p.w. śś .Mikołaja, Stanisława Bpa i Jana Chrzciciela, który został wzniesiony w XV wieku, w miejscu dawnego drewnianego. Przed kościołem rosną dwa pomnikowe żywotniki wschodnie.                                                                                                                                                                                                                                       W Ostromecku zachował się również zespół obiektów Wytwórni Wód Stołowych „Ostromecko”. Tworzą go trzy obiekty

zabytkowe określane jako „Ostromecko-Zdrój”. Istnieje tu 8 zinwentaryzowanych i opisanych źródeł: 7 na terenie rezerwatu Las Mariański i jedno we wsi, poniżej kościoła. Wszystkie źródła wypływają ze zbocza skarpy na poziomie około 40 m n.p.m. Eksploatację źródła rozpoczęto w 1894 roku. Do końca I wojny światowej woda nazywała się „Marien-Quelle” (od imienia małżonki dawnego właściciela), a w okresie międzywojennym - Ostromecko. W czasie II wojny światowej dzierżawcami rozlewni byli Niemcy. Wodę produkowano dla potrzeb armii niemieckiej i wysyłano ją między innymi do Afryki. W okresie powojennym źródłami gospodarowali państwowi i prywatni przedsiębiorcy. W 1976 roku uruchomiono nowy zakład, który rozpoczął dynamiczny rozwój wytwórni. Woda ze źródła jest słabo zmineralizowana typu wodorowęglanowo - wapniowego z dużą zawartością jonu siarczanowego, nisko sodowa. Woda nie jest poddawana żadnym zabiegom chemicznym ani uzdatniającym. Woda Ostromecko od początku cieszyła się uznaniem, na wielu imprezach wystawienniczych w kraju i za granicą.


    I teraz ciekawostka. Czarny szlak nie wiedzie do Torunia. Z dostępnych mi materiałów wynika, że przechodzi tu na zachodni, lewy brzeg Wisły i biegnie z powrotem do Tczewa. Ja pojechałem dalej na południe, właśnie do Torunia i Ciechocinka, skąd dopiero zacząłem powrót na północ.

Odcinek Ostromecko - Zamek Bierzgłowski (31,4 km)
Ten odcinek w znacznej części prowadzi sosnowym lasem w okolicy przełomu Wisły i krawędzi terenów rolnych okalających Górny Kanał. Dużą atrakcją są zjazdy i podjazdy w okolicach Rzęczkowa, gdzie można podziwiać okolice Wisły i Złej Wsi. Ciekawostkę stanowi również zamek krzyżacki we wsi o nazwie Zamek Bierzgłowski, w przeszłości siedziba komturii bierzgłowskiej oraz dworek w Skłudzewie z przylegającym parkiem, w którym mieści się Fundacja Piękniejszego Świata. Miałem przyjemność nocować w pobliżu i okazję podziwiania dzieł poplenerowych.

    Zamek Bierzgłowski
    W tej wsi znajduje się  jedna z najstarszych obronnych budowli krzyżackich – gotycki zamek, wzniesiony w latach 1270-1305 w miejscu wcześniejszego grodu z 1260 roku, zniszczonego przez Litwinów w roku 1263. Początkowo siedziba komturów bierzgłowskich, wielokrotnie niszczony i odbudowywany. W latach 1475-1840 był własnością rady miejskiej Torunia, odbudowywany w stylu neogotyckim w roku 1860, na początku XX wieku i w okresie międzywojennym.
     Położony na wysuniętym wzniesieniu pradoliny Wisły zamek składa się z zamku głównego (siedziby komtura), pełniącego funkcje gospodarcze przedzamcza oraz wieży bramnej. Zamek główny (wysoki) jest dwuskrzydłowy (refektarz i kapitularz), dwa jego boki są zamknięte kamienno-ceglanymi murami w nieregularny czworobok. Wjazd do zamku wysokiego odbywał się przez bramę w murze obwodowym. Od wschodu, południa i zachodu zamek otoczony jest fosą (obecnie suchą), od strony północnej znajduje się przedzamcze, na terenie którego znajduje się przebudowany w XIX wieku budynek gospodarczy z XIV wieku oraz dwa późniejsze budynki. Przedzamcze jest otoczone kamiennym murem, w którym od północy znajduje się główna brama wjazdowa z neogotyckim szczytem, a w narożu północno-zachodnim baszta.
W murze północnym zamku wysokiego znajduje się pochodzący z około 1300 roku portal z ceramicznym trójpolowym tympanonem o niepewnej ikonografii (postać jeźdźca na koniu, której towarzyszy dwóch rycerzy). Ta najstarsza zachowana rzeźba na terenie Prus zaliczana jest przez niektórych historyków do najcenniejszych dzieł ceramicznej plastyki średniowiecznej Europy.
    Po drugiej wojnie światowej mieścił się tutaj dom opieki społecznej. Od 1992 roku właścicielem zamku jest Diecezja Toruńska, pod opieką której po dziś dzień trwają prace restauratorskie.

    Górsk
    W lesie przy drodze krajowej nr 80 łączącej Toruń z Bydgoszczą, znajduje się pomnik upamiętniający porwanie ks. Jerzego Popiełuszko przez funkcjonariuszy MSW, 19 października 1984 roku. Ma formę przewróconego krzyża.


     Toruń
.

   Na zwiedzanie miasta poświęciłem dużo czasu. Zacząłem oczywiście od

Muzeum
Podróżników
. W budynku starego spichlerza przy ul. Franciszkańskiej w styczniu 2003 roku otwarto muzeum, którego patronem jest rodowity torunianin, znany podróżnik Tony Halik. Powstało
dzięki staraniom jego drugiej żony, Elżbiety Dzikowskiej, która stale przekazuje ich wspólne zbiory. To niezwykle ciekawe miejsce, gdzie zobaczyć można fotografie, filmy, wycinki prasowe, osobiste dokumenty, myśliwskie trofea, ubiory oraz inne pamiątki po ich licznych wyprawach. Są tam również m.in. amulety, rzeźby ceremonialne i sakralne, sztuka ludowa, broń, stroje oraz przedmioty codziennego użytku ludów kilkudziesięciu krajów świata.


    Piernikowa Aleja Gwiazd. Aleje Gwiazd mają Międzyzdroje, Władysławowo i Opole, od 2003 roku ma swoją także Toruń. Ta miejska atrakcja znajduje się ona na ulicy Szerokiej, przed Dworem Artusa. W tablicach w kształcie słynnej piernikowej katarzynki umieszczone są autografy znanych osób wywodzących się z Torunia lub z nim związanych. Co roku kapituła złożona z przedstawicieli Urzędu Miasta i sponsora - Fabryki Cukierniczej "Kopernik" S.A., wybiera kolejne dwie osoby szczególnie zasłużone dla Torunia, które honoruje "Katarzynką" na ulicy Szerokiej. W Piernikowej Alei Gwiazd znajdują się m.in. autografy Aleksandra Wolszczana, Leszka Balcerowicza, Reginy Smendzianki, Grażyny Szapołowskiej i Janusza Wiśniewskiego. Jak widać, niekoniecznie trzeba być aktorem czy sportowcem, by mieć swoje miejsce w Alei Gwiazd.
   Pomnik piernikarki
. Rzeźba Tadeusza Porębskiego, który jest również autorem
alei gmerków oraz alei herbów miast hanzeatyckich. Piernikarka stoi u zbiegu ulicy Małe Garbary z Królowej Jadwigi. Rzeźba ma upamiętniać największą toruńską piernikarnię, którą Gustaw Weese otworzył w 1751 roku w kamienicy przy Małych Garbarach.
     Muzea Piernika. Oprócz Muzeum Chleba w Radzionkowie na Śląsku i Muzeum Chleba w Ustce, chyba jeszcze żaden wyrób piekarnictwa nie doczekał się w Polsce swojego muzeum. A toruński piernik ma ich prawie dwa! Prawie, bo w Muzeum Mikołaja Kopernika poświęconym życiu i pracy wybitnego astronoma, w gotyckich piwnicach znajduje się stała wystawa "Świat toruńskiego piernika". Warto zobaczyć  jej eksponaty: XVII- i XVIII-wieczne drewniane formy do wypieku pierników figuralnych. Zadziwia ich różnorodność, bogactwo tematów i postaci, a także maestria wykonania. Można zaryzykować stwierdzenie, że do sukcesu toruńskich pierników w dużej mierze przyczynili się toruńscy snycerze. Piękne zabytkowe formy do pieczenia pierników figuralnych obejrzeć można również w Ratuszu Staromiejskim na wystawie "Dawny Toruń. Historia i rzemiosło artystyczne 1233-1793".
Właściwe Muzeum Piernika pachnące korzennymi przyprawami, mieści się przy ul. Rabiańskiej. Jest to niezwykłe miejsce, w zrekonstruowanej XVI-wiecznej piernikarni zwiedzający sami wyrabiają ciasto, dodają do niego przyprawy nadające mu niepowtarzalny aromat i smak, nakładają do ozdobnych form, a w trakcie pieczenia mogą posłuchać pięknych legend o toruńskich piernikach.
Pomnik Kargula i Pawlaka.
Bohaterowie popularnej filmowej trylogii: "Sami swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć", mają w Toruniu swój pomnik. Postacie naturalnej wielkości przedstawiające Kargula i Pawlaka wykonane z brązu, stoją przed Cinema City, przy ul. Czerwona Droga. Autorem pomnika jest toruński artysta Zbigniew Mikielewicz, a jego odsłonięcia w lutym 2006 roku dokonał Jan Pietrzak.
 

Krzywa Wieża
symbolem grzechu. Jedną z najbardziej charakterystycznych budowli Torunia jest Krzywa Wieża. Została wybudowana w XIV wieku jako prosta, 15-metrowa baszta wtopiona w system murów obronnych. Już w średniowieczu z piaszczystego podłoża, na którym baszta została ustawiona, pod wpływem jej ciężaru osunęły się piaski, powodując równocześnie pochylanie się wieży do momentu, aż oparła się na bardziej nośnym gruncie. W XVIII wieku wieża straciła znaczenie obronne. Wybudowano wówczas ścianę od strony miasta i wyrównano stropy. Krzywa Wieża stała się więzieniem, a następnie budynkiem mieszkalnym. Odchylenie wieży mierzone od pionu wynosi około 146 cm. Obecnie w budynku znajduje się kawiarnia i kiosk z pamiątkami.
    Z Krzywą Wieżą związana jest pewna legenda. W toruńskim zamku mieszkało 12 Krzyżaków. Wśród nich jeden był szczególnie urodziwy. Podczas spaceru po mieście zakochał się od pierwszego wejrzenia w pewnej toruniance. Zapomniał, że jest zakonnikiem i często spotykał się z mieszczką w staromiejskich zaułkach. Gdy zostali zauważeni przez mieszkańców, po Toruniu szybko rozeszła się plotka o ich romansie. Oboje kochankowie zostali ukarani. Sąd toruński skazał dziewczynę na 25 batów wymierzonych jej przy Bramie św. Jakuba na Nowym Mieście. Z kolei przełożony Krzyżaka nakazał mu wybudowanie wieży obronnej, która byłaby odchylona od pionu tak, jak jego życie odchylone było od reguły zakonnej. Do dziś przypomina nam ona o niegodnym występku rycerza-zakonnika. Jest niejako symbolem grzechu.
    Pod wieżą sami możemy sprawdzić swoją niewinność. Należy stanąć pod nią z plecami przypartymi do pochyłego muru, dotykając piętami jego cegieł i wyciągając przed siebie obie ręce. Jeżeli przez dłuższą chwilę uda nam się wytrzymać w tej pozycji, oznacza to, że jesteśmy bez grzechu. Ja tu w rękach trzymałem nawet rower!

Na nadwiślańskim bulwarze byłem oczywiście w miejscu, gdzie w 1969 roku kręcono zdjęcia do kultowego filmu Rejs  w reżyserii Marka Piwowskiego.

   Ciechocinek
   Z Torunia wybrałem się dalej na południe, do Ciechocinka.

 W tym uzdrowisku praktycznie nie ma przemysłu. Znajdują się tu szpitale uzdrowiskowe, sanatoria, prewentorium, ośrodki wypoczynkowe, zakłady przyrodolecznicze, pijalnia wód mineralnych, hotele, restauracje, warzelnia soli. Część uzdrowiskowa bogata jest w zieleń parków, skwerów, kwietników i dywanów kwiatowych. Podstawą rozwoju są wody lecznicze: chlorkowo-sodowe, bromkowe, jodkowe, żelaziste, borowe, które pochodzą z licznych na tym terenie źródeł solankowych. Leczy się tutaj choroby narządów ruchu, reumatyczne, ortopedyczno-urazowe, kobiece, układu oddechowego, nerwowego i krążenia. W tym celu stosuje się wiele zabiegów m.in. kąpiele solankowe, jodobromowe, siarkowe, zawijania borowinowe, balneoterapie (fizykoterapia, inhalacja, irygacja, klimatoterapia, kuracja pitna), gimnastykę i masaże.
W północnej części uzdrowiska znajduje się Park Zdrojowy, założony w 1875 – 1876 roku w stylu krajobrazowym z licznymi gatunkami drzew i krzewów (także egzotycznymi). Jego projektantem i twórcą był Hipolit Cybulski. Znajduje się tu również oryginalny rezerwat florystyczny – stanowisko słonorośli.
W uzdrowisku najbardziej znane są:
     tężnie projektu Jakuba Graffa, uznane za zabytek myśli technicznej (tężnie I i II z lat 1824-1833, tężnia III z 1859 roku),
     zespół Łazienek: łazienki I z lat 1845-1849 (proj. H. Marconi i J. Gay), łazienki II z lat 1910-1912 w stylu romańskim (proj. W. Fedders), łazienki III z lat 1898-1900 (proj. J. Majewski), łazienki IV z lat 1900-1906 (proj. J. Majewski),
     drewniany Teatr Letni z 1891 roku, rozbudowany w 1901 roku, odrestaurowany w 1998 roku (proj. Adolf Schimmelpfennig),
    pływalnia solankowo-termalna z roku 1931 od 2002 roku zamknięta (proj. Romuald Gutt i Aleksander Szniolis),
     dworek prezydencki z lat 1932-33 i odnowiony w latach 1999-2006,
     warzelnia soli z 1830 roku,
     pałacyk przedsiębiorstwa „Uzdrowisko Ciechocinek” S.A. z roku 1910 (proj. A. Mazurkiewicz),
     wieża ciśnień – zabytek techniki z I połowy XX wieku,
     dawne „Casino Europa” z 1932, obecnie restauracja „Zdrojowa” Europa.

    Z Ciechocinka zacząłem powrót na północ. Skończyła się piękna upalna pogoda, zaczęło się chmurzyć. Wkrótce dosięgły mnie pierwsze krople deszczu. Po pewnym czasie zaczęło padać na dobre. Do Bydgoszczy dojechałem już w ulewie późnym wieczorem.
Z uwagi na kiepskie, deszczowe prognozy na następne dni, dalszy przejazd pozostałym odcinkiem czarnego szlaku zmuszony byłem odłożyć na później. Jak zwykle, złe prognozy zawsze się sprawdzają. Tak było również tym razem. Wszystko co piękne, nie może trwać wiecznie.
Na pocieszenie pozostaje mi fakt, że w niektórych miejscowościach już bywałem, a ciekawy Gniew miałem okazję zwiedzić podczas innego mojego samotnego rajdu, był to Rajd Elbląski.
Jednak gwoli kronikarskiej solenności przytaczam opisy dalszych odcinków trasy.

Odcinek Cierpice - Bydgoszcz Wschód (49,7 km)
Odcinek szlaku dzieli się na dwie części o odmiennej charakterystyce. Pierwsza prowadzi sosnowymi lasami Puszczy Bydgoskiej po gruntowych drogach, gdzie teren jest nieznacznie pofałdowany i poruszanie się w nim nie sprawi najmniejszej trudności żadnemu rowerzyście. Fragment od Przyłubia do Bydgoszczy dostarczy największej satysfakcji osobom preferującym szybką szosową jazdę w otwartym terenie. Krajobrazowo i przyrodniczo godne uwagi są okolice Zielonej Strugi. Na trasie tego odcinka warto zobaczyć m. in. drewnianą zabudowę wsi Łęgnowo, zespół młyński w Otorowie oraz cmentarz menonicki w Przyłubiu.

    Bydgoszcz
    Dojeżdżając do Bydgoszczy od południa należy zwiedzić pozostałości fabryki zbrojeniowej III Rzeszy  DAG Fabrik Bromberg. Tutaj lasy skrywają wiele tajemnic. W latach 1939-1945 w Puszczy Bydgoskiej powstała i funkcjonowała fabryka zbrojeniowa, którą wybudowano rękoma przymusowych robotników dla przedsiębiorstwa Dynamit-Aktien Gesellschaft (DAG). Zakład składał się z dwóch części wydzielonych eksterytorialną, przebiegającą południkowo linią kolejową Śląsk - Porty. Część zachodnia – Bauleitung I, określana też jako DAG Kaltwasser, tj. Zimne Wody – dzieliła się na NC-Betrieb (sektor produkcji nitrocelulozy), POL-Betrieb (proch bezdymny, tzw. POL) z placem prób balistycznych oraz NGL-Betrieb (nitrogliceryna). Obszar wschodni – Bauleitung II lub DAG Brahnau, tj. Łęgnowo – składał się z TRI-Betrieb i DI-B-Betrieb (trotyl i dinitrobenzen, wykorzystywany m.in. w pociskach V1) oraz Füllstelle (elaboracja amunicji, m.in. bomb lotniczych, pocisków artyleryjskich i ładunków prochowych). Produkcję w fabryce kontynuowano aż do wyzwolenia Bydgoszczy. Dopiero kilka dni przed wkroczeniem wojsk radzieckich i polskich podjęto decyzję o ewakuacji niemieckiego personelu. W lipcu 2011 roku nastąpiło otwarcie Exploseum – skansenu niemieckiej architektury przemysłowej oraz Muzeum Zakładów Zbrojeniowych DAG Fabrik Bromberg.
    Amsterdam i Wenecja w jednym. Wenecja Bydgoska od lat stanowi natchnienie dla artystów. To poetyckie miano nadali oni malowniczemu zespołowi architektonicznemu Starego Miasta, który przylega do odnogi Brdy zwanej Młynówką, naprzeciw Wyspy Młyńskiej. Zespół tworzą budynki zwrócone frontem ku ulicom: Przyrzecze, Długa, Wełniany Rynek i Poznańska, a ich zaplecza wchodzą w nurt rzeki. Widok ceglanych murów domów i spichlerzy wyrastających wprost z wody kojarzy się z Wenecją i tworzy niezwykle ciekawe miejsce. Natomiast forma domów, ich surowe bryły z czerwonej cegły i piętno gotyku wywołują skojarzenie z Amsterdamem. Każdego, kto był w tym holenderskim mieście, w zdumienie wprawi widok, jaki rozciąga się ku wschodowi z mostu Staromiejskiego nad Brdą - Amsterdam jak prawdziwy! Nie chodzi tylko o podobieństwo architektoniczne, ale również o klimat współczesnego miasta, które ze swoimi kafejkami, sklepikami oraz starymi barkami z fantazją przerobionymi na mieszkania wspaniale łączy teraźniejszość z przeszłością. Wszystko tu jest zadbane, kolorowe, bardzo radosne i tętniące życiem.
Szkoda, że nie było mi dane zwiedzić tego centrum tym razem, ponieważ lało niemiłosiernie i nie był to majowy deszczyk. Miałbym na bieżąco porównanie z Amsterdamem, który zwiedzałem w czerwcu tego roku w trakcie jednego z moich rajdów pn. Holandia na rowerze.
    Muzeum Mydła. Jest to niezwykłe miejsce na mapie Bydgoszczy, która od wieków związana jest z przemysłem chemicznym i mydlarskim. Można się tu dowiedzieć do czego używano niegdyś woskowiny z uszu oraz zobaczyć, jak wyglądały łazienki i łaźnie przez ostatnie 700 lat. Jest to podróż w czasie i warsztaty mydlane. Każdy zwiedzający wychodzi z pamiątkowym mydełkiem!
    Dolina Śmierci znajduje się w Fordonie - największej dzielnicy Bydgoszczy. Jest to miejsce masowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w 1939 roku na mieszkańcach Bydgoszczy i okolic. Pierwszą egzekucję przeprowadzono w dniu 10 października 1939 roku, a następne odbywały się do 26 listopada 1939. Prawdopodobna ilość ofiar to od 1200 do 1400. Ginęli nauczyciele i lekarze, urzędnicy i kapłani, robotnicy oraz prawnicy, rzemieślnicy i kupcy, a także wszyscy uznawani za wrogów III Rzeszy. Dzisiaj w Dolinie Śmierci znajduje się kompleks martyrologiczny, w który wkomponowano alejki, rzeźby, symboliczne groby i tablice pamiątkowe. 7 października 2008 roku zostało powołane Sanktuarium Królowej Męczenników Kalwaria Bydgoska - Golgota XX wieku, w którego skład wchodzi kościół parafialny pw. Matki Boskiej Królowej Męczenników oraz Droga Krzyżowa w Dolinie Śmierci.

Odcinek Bydgoszcz Wschód - Świecie (59,3 km)
Interesujący odcinek szlaku, prowadzący wzdłuż stromych, wspaniale urzeźbionych, zboczy Doliny Wisły. Dzięki temu znajdują się tu zjazdy i podjazdy, gruntowe i asfaltowe drogi oraz wspaniałe widoki na dolinę Wisły. Z pewnością warto zobaczyć zamek krzyżacki w Świeciu, jaskinię "Bajka" w Gądeczu, Źródło Św. Rocha, podcieniową chatę z 1770 roku w Chrystkowie z kolekcją starych odmian jabłoni, młyn wodny z 1880 roku, przy którym realizowany jest projekt "Ochrony starych gatunków zbóż nad Dolną Wisłą" oraz zabytki kultury sakralnej: drewniany kościół we Włókach i Topolnie. Do interesujących obiektów na tym odcinku  należą usytuowane na wysokich zboczach i dobrze widoczne w terenie, grodziska wczesnośredniowieczne w Strzelcach Dolnych, Topolnie i Grucznie.

                                             Gądecz                                                                                                                                                                                                      Jaskinia Bajka Jest to zespół jaskiń znajdujących się w wąwozie na zboczu Fordońskim, na południowy-wschód od miejscowości Gądecz, na zboczu parowu w parku dworskim. Jaskinie utworzyły się w plejstoceńskich, droboziarnistych piaskowcach, o spoiwie węglanowym. Piaskowce charakteryzują się zróżnicowanym stopniem zwięzłości, co decyduje o rzeźbie ścian i kształcie jaskini. Jaskinia Bajka I stanowi niską komorę z bocznymi wnękami. Pustka ta powstała i poszerza się w wyniku osiadania piasków w jej podłożu, spowodowanym rozmywaniem i spełzywaniem tych osadów w najniższej części zbocza, w strefie silnego wysięku wody. W bezpośrednim sąsiedztwie Jaskini Bajka I znajduje się Jaskini Bajka II, która za otworem wejściowym posiada zwężający się korytarzyk doprowadzający do niskiej salki z kilkoma płytkimi wnękami. Osobliwością jaskini jest naciek o wysokości ok. 0,5 m. Jest on podobny do nacieków tworzonych przez mleko wapienne.

                  Chrystkowo.                                                                                                                                                                                                   Zespół Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego ciągnie się na przestrzeni prawie 100 km i obejmuje ponad 60 tys. ha. Mniej więcej pośrodku tego obszaru, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Świecia leży Chrystkowo, osada, która w XVII wieku została skolonizowana przez osadników holenderskich, należących do protestanckiej sekty mennonitów. Wśród rozproszonej zabudowy wsi zachowała się typowa zagroda mennonicka.                                                                                                          Chata pomenonicka - drewniany budynek z 1770 roku z dwuspadowym dachem, kryty grubą warstwą trzciny i bocianim gniazdem na szczycie.. Frontową część chaty zajmuje okazały podcień; jego podporę stanowi pięć ozdobnych słupów, nad którymi góruje użytkowe piętro, wykorzystywane kiedyś jako spichlerz. Drewniany budynek z 1770 roku z dwuspadowym dachem, kryty grubą warstwą trzciny. Frontową część chaty zajmuje okazały podcień; jego podporę stanowi pięć ozdobnych słupów, nad którymi góruje użytkowe piętro, wykorzystywane kiedyś jako spichlerz. Wewnątrz znajdowały się pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze.Wnętrze domu to żywe muzeum wypełnione starymi sprzętami i resztkami nagrobków mennonickich, uratowanymi z niszczejących cmentarzy. Chata była centrum dużego gospodarstwa, na terenie którego znajdowało się kilka innych budynków. W położonej naprzeciwko oborze zachowały się oryginalne pochylnie, po których w razie powodzi można było wprowadzić na strych zwierzęta.gospodarczych.                                                                                                                                                                                           Od 1995 roku chata pełni funkcję Ośrodka Dydaktyczno-Muzealnego Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Wewnątrz zgromadzono eksponaty związane z działalnością i codziennym życiem mieszkańców okolicznych wsi. Przy chacie odtworzono suszarnię i przechowalnię do owoców oraz założono kolekcję i szkółkę starych odmian drzew owocowych. W ramach promocji obiektu organizowano tu m. in. „Urodziny Chaty”, „Święto Miodu” i „Wieczory menonicie”. Obecnie stałą imprezą organizowaną pod koniec czerwca jest „Weekend z mennonitami” oferujący pokaz codziennego życia, obyczajów i kultury menonickiej. W sąsiedztwie obiektu od 2007 r. funkcjonuje gospodarstwo agroturystyczne oferujące turystom pokoje gościnne oraz tradycyjną kuchnię regionalną. Chrystkowo pretenduje jako wieś tematyczna związana z osadnictwem menonickim.

    Do XIX w. dolina Wisły była prawdziwym zagłębiem sadowniczym, którego wyroby były cenione nawet w dalekim Gdańsku. Współpracujące z parkiem krajobrazowym Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły od kilku lat z powodzeniem próbuje powrócić do tej tradycji. Na tyłach zagrody w Chrystkowie powstał wzorcowy sad, w którym hoduje się ponad 40 odmian jabłoni - ich owoców nie można spotkać w żadnym sklepie spożywczym w Polsce. Są tu więc takie cudeńka jak: ananasówka, antonówka-śmietankówka, borowinka, bursztynówka, cytrynówka, gołąbek, koralik, maślak, rajskie jabłuszko czy rarytas. A któż z nas nie chciałby na przykład spróbować Cesarza Wilhelma, Pięknej Rept, Niezrównanej Peasgoody albo jabłka o intrygującej nazwie Zajęczy Łeb?! Specjalnością okolicznych sadów były również doskonałe śliwki węgierki, z których domowymi metodami produkowano słynne powidła świeckie. Smażone przez 2-3 dni w miedzianym kotle, bez cukru, na wolnym ogniu, mieszane drewnianą łyżką i przechowywane w glinianych garnkach, miały niezrównany smak i termin ważności do 3 lat (bez konserwantów!).


    Topolno. Grodzisko „Talerzyk”                                                                                                                                                                         Wczesno-średniowieczną osadę wzniesiono prawdopodobnie na przełomie X/XI wieku. Grodzisko posiadało wał, zbudowany w konstrukcji przekładkowej. Razem z grodami w Świeciu i Grucznie tworzyło zespół strażnic przygranicznych. Do dnia dzisiejszego zachowało się wysokie wzniesienie o charakterystycznym kształcie talerza, stąd jego lokalna nazwa „Talerzyk”. Ze szczytu rozpościera się szeroka panorama na dolinę Wisły.

   Gruczno                                                                                                                                                                                                                     W zabytkowym młynie znajduje się siedziba Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Młyn pełnił swoją funkcję od końca XIX w. do lat dziewięćdziesiątych XX w. Posiada świetnie zachowane urządzenia, a na podłogach nadal widać ślady mąki.                                                                                                                                                                                                         Jest to kraina powidłami i miodem płynąca. Dzięki działaniom Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły w nadwiślańskich miejscowościach od Fordonu po Gniew odżyły tradycje smażenia śliwkowych powideł. Nasłonecznione stoki wysoczyzny od dawna porastały sady, w których dominowały drzewa lokalnej odmiany śliwy. Od czasu gdy powidła śliwkowe z Doliny Dolnej Wisły znalazły się na liście Produktów Tradycyjnych, po wsiach regionu zaczęto przeczesywać strychy w poszukiwaniu zapomnianych wcześniej miedzianych kotłów, nazywanych tu kuprowymi. To w nich przez trzy dni smaży się śliwki, które trafiają potem do słoiczków z estetycznymi etykietami. Powidła robione są nad Wisłą już w kilkunastu wsiach, od Wałdowa Królewskiego i Strzelc Dolnych po Widlice i Opalenie. W wielu miejscowościach w porze smażenia, czyli we wrześniu, organizowane są "śliwkowe" festyny (np. "Święto Śliwki" - w Strzelcach Dolnych). Wtedy warto przyjechać tu na weekend i nabyć na własność słoiczek niezrównanych w smaku nadwiślańskich powideł. Festyn jest atrakcją dla dorosłych i dla dzieci.
    Kwitnące sady oraz porastające zbocza i dno doliny kwietne łąki to raj dla pszczół. Od dawna w Dolinie Dolnej Wisły zakładano pasieki. Pszczelarze spotykają się co roku w ostatni weekend sierpnia na festynie o nazwie "Święto Smaku", organizowanym w ogrodzie przyległym do gruczeńskiego Starego Młyna. Można wtedy poznać i popróbować wszystkich rodzajów miodów powstających w ulach Doliny Wisły. Warto wybrać się tutaj bez samochodu, chyba że nie chce się skosztować zniewalających (i potencjalnie powalających) smaków domowych trunków biorących udział w Turnieju Nalewek.


     Kosowo                                                                                                                                                                                                                  Cmentarz menonicki - nieczynny cmentarz ewangelicki został założony około 1800 roku. Położony jest na niewielkim specjalnie usypanym wzniesieniu zabezpieczającym przed wylewami Wisły. Na jego terenie znajdują się 4 nagrobki z połowy XIX wieku i 29 mogił z pierwszej połowy XX wieku. Cmentarz pomimo iż jest jednym i być może najstarszym w okolicy świadectwem osadnictwa menonickiego, jest zagrożony całkowitą destrukcją. Na uwagę zasługują pojedyncze krzyże, resztki ogrodzeń i tablic nagrobnych. 


     Kozłowo                                                                                                                                                                                                               Wiadukt kolejowy. Jest to długi wiadukt kolejowy przebiegający nad rzeką Wdą wraz z jej rozlewiskiem i utwardzoną drogą. 

     Świecie                                                                                                                                                                                                                   Zamek krzyżacki. Wszystkie większe zamki krzyżackie, czyli siedziby komturów, którzy zarządzali okręgami odpowiadającymi mniej więcej dzisiejszym powiatom, są do siebie niemal bliźniaczo podobne. Każdy z nich składa się z zamku głównego, zwanego wysokim i przynajmniej jednego, a czasami aż trzech gospodarczych przedzamczy. Zamek wysoki to połączenie cysterskiego klasztoru i warownej twierdzy. Jego rozplanowanie wewnętrzne również jest bardzo schematyczne. Na parterze kuchnia, browar i magazyny, na piętrze sale reprezentacyjne i mieszkalne, na strychu spichlerze. W jednym skrzydle kaplica i kapitularz (aula), w drugim refektarz (jadalnia), w trzecim dormitorium (sypialnia), a w czwartym mieszkanie komtura i jego zastępcy. Dodajmy do tego wysuniętą poza mury obronne wieżę ustępową (gdanisko) tudzież wieżę ostatniej obrony na dziedzińcu i zamek komturski mamy gotowy. Oczywiście każdy ma jakieś cechy indywidualne, ale zwiedzając je ciurkiem możemy w pewnej chwili odnieść wrażenie, że właściwie to my tu już chyba kiedyś byliśmy...
Na tym tle zamek w Świeciu zaskakuje swoją oryginalnością. Przede wszystkim była to twierdza w pełnym tego słowa znaczeniu wodna, założona w widłach Wdy i Wisły (ta druga odsunęła się obecnie od zamku ponad 500 m) i odcięta od lądu szeroką fosą. Co ciekawe, zamek wzniesiony na sztucznej platformie był w ten sposób zabezpieczony od powodzi, które nieustannie gnębiły usytuowane na jego przedpolu miasto. Zamiast tradycyjnych kwadratowych wieżyczek w narożnikach zamku wysokiego zbudowano tutaj solidne okrągłe baszty. Zamiast wieży obronnej w narożniku dziedzińca, funkcję stołpu, czyli ostatniego punktu oporu, pełniła jedna z baszt narożnych, znacznie wyższa od pozostałych (34,5 m wys., ponad 10 m średnicy). Także zwieńczenie tej wieży w postaci wieńca potężnych machikuł jest w budownictwie krzyżackim rzadko spotykane (dodatkową atrakcją jest fakt, że na skutek osiadania gruntu jest ona obecnie odchylona od pionu o ponad metr). Znawcy zabytków architektury militarnej twierdzą, że zamek świecki bardziej przypomina zamki krzyżowców w Ziemi Świętej niż typowe domy zakonne Prusach. Niestety podobnie jak większość innych krzyżackich warowni został on przez Prusaków w 1 poł. XIX w. prawie doszczętnie rozebrany na cegły. Zachowało się jedynie skrzydło północno-zachodnie, mieszczące niegdyś kaplicę i kapitularz oraz dwie baszty, w tym potężna wieża główna. W latach 70. XX w. ocalałe skrzydło zostało pokryte żelbetowym stropodachem i dzisiaj warto tu zobaczyć liczne wystawy oraz imprezy kulturalne ze słynnym "nocnym śpiewaniem" na czele (organizowanym nieprzerwanie od 1984 r.). Od niedawna można również legalnie i bezpiecznie wejść na sam szczyt wieży głównej, która sama w sobie była jakby osobnym zamkiem z magazynem żywności, miejscem na kuchnię, a nawet własnym systemem kanalizacyjnym, a dziś stanowi kolejną atrakcję turystyczną Świecia.
 
Zespół klasztorny Bernardynów. Zespół klasztorny założony przez bernardynów w XVII i XVIII wieku składa się z barokowych budynków poklasztornych użytkowanych obecnie przez Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych oraz kościoła z klasycystycznymi ołtarzami bocznymi i rokokowym ołtarzem głównym. Wejście do kościoła znajduje się od strony wieży bramnej, w której znajduje się gotycka rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Kościół otoczony jest arkadowym krużgankiem, na placu znajduje się pomnik papieża Jana Pawła II.

                                           

Odcinek Świecie - Nowe (58,7 km)
Tu można wyodrębnić trzy fragmenty trasy. Pierwszy z nich prezentuje walory
krajobrazowe rolniczych terenów Wysoczyzny Świeckiej od Świecia przez Czaple po Sartowice, gdzie znajduje się pałac oraz park z licznym egzotycznym starodrzewem i ciekawą architektonicznie kaplicą grobową. Drugi odcinek obejmuje wspaniały liściasty bór w rezerwacie przyrody "Grabowiec" oraz geograficznie należący już do Borów Tucholskich sosnowy las w okolicach wsi Śwęte. Ostatnia, najdłuższa część trasy, pokazuje charakter łąk i pól otaczających Mątawę; na uwagę zasługują tu liczne zabytki architektury osadników olęderskich - Mennonitów we wsiach Michale, Dragacz, Wielki Lubień, Wielki Komórsk i Tryl.

Ze Świecia do Sartowic szlak wiedzie początkowo wąską ścieżką między brzegiem rzeki i wznoszącą się na kilkadziesiąt metrów stromą krawędzią doliny Wisły, później zaś polną drogą wśród pól i starorzeczy. Wystawione przez cały dzień na palące promienie słońca zbocza doliny w tym rejonie są siedliskiem licznych gatunków roślin kserotermicznych (ciepłolubnych). Według starych przekazów w średniowieczu były tutaj krzyżackie winnice. Surowy krajobraz i dzika przyroda sprawiły, że przylgnęła do nich nazwa Czarcie Góry albo po prostu Diabelce.

     Sartowice.                                                                                                                                                                                                              Flisackie sanktuarium. W nocy z 3 na 4 grudnia 1242 roku, a więc w wigilię św. Barbary niewielki oddział krzyżacki ze Starogrodu pod Chełmnem sforsował Wisłę i niezauważony podszedł pod gród księcia pomorskiego Świętopełka w Sartowicach. Po krótkiej walce wzięci w dwa ognie obrońcy skapitulowali. Ku swemu zaskoczeniu wśród zdobytych łupów rycerze krzyżaccy znaleźli wielki skarb: czaszkę patronki owego dnia, opiekunki architektów, cieśli i murarzy, artylerzystów i wytwórców sztucznych ogni, ludwisarzy i dzwonników, marynarzy i flisaków, górników i kowali, tkaczy i kapeluszników, a także więźniów, zadżumionych i kaplic cmentarnych. Cenna relikwia została przeniesiona do kaplicy w Starogrodzie, w której, otoczona kultem i odwiedzana przez liczne pielgrzymki, była przechowywana aż do wojny trzynastoletniej. Kiedy na początku wojny Krzyżacy musieli wydać zamek w ręce powstańców pruskich, wywieźli swój skarb do Malborka, lecz trzy lata później wraz ze stolicą zakonu został on przejęty przez króla Kazimierza Jagiellończyka. Srebrną hermę, czyli rzeźbione popiersie świętej przekazano następnie do klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku nad Wisłą, gdzie znajduje się do chwili obecnej. W nagrodę za wierność królowi część relikwii otrzymał także Gdańsk, lecz tam zostały one zniszczone w XVI w. po wprowadzeniu w mieście reformacji.
Nocny atak zapoczątkował długoletnią wojnę krzyżacko-pomorską o wolny spław na Wiśle. Świętopełk naraził się Krzyżakom, kiedy zaczął pobierać cło od statków zakonnych w komorze celnej umieszczonej właśnie w Sartowicach. Wprawdzie w następnym roku księciu udało się zniszczyć opanowany przez Krzyżaków gród, ale ostatecznie wojna skończyła się jego klęską i całkowitym uwolnieniem żeglugi na Wiśle. W późniejszym czasie na miejscu zniszczonej twierdzy zbudowano kaplicę pw. św. Barbary, która stała się miejscem kultu dla przepływających tędy flisaków. 
    Miejsce po dawnym grodzie do dzisiaj ma wybitne walory obronne. Niewielkie wzgórze, odcięte od wschodu i zachodu głębokimi wąwozami opada w kierunku starorzecza Wisły kilkudziesięciometrową stromizną. Na szczycie wzniesienia wznosi się zabytkowy kościół z 1858 r., mocno przebudowany na pocz. XX w.,ze skromnym wyposażeniem barokowym i rokokowym. Szczupłą przestrzeń wokół świątyni wypełnia cmentarz, na którym między grobami można znaleźć fragmenty średniowiecznych garnków.


     Nowe                                                                                                                                                                                                                      Zabytkowa pompownia. W 1910 roku na terenie Niziny Sartowicko-Nowskiej powstała pompownia odwadniająca przeznaczona do przerzucania wód ze zlewni rzeki Mątawy w okresie wysokich stanów rzeki Wisły. Pompownia ta była wyposażona w trzy agregaty pompowe z pompami wirującymi w systemie lewarkowym, napędzanymi maszynami parowymi. Pompownia pracowała przy niezmiennej konstrukcji i napędzie aż do roku 1974. W budynku mieszczą się trzy kotły parowe oraz system pomp. Warto dodać, że były to jedyne kotły parowe w Europie, które zachowały się w oryginalnym stanie. Pompownia będzie otwarta we wszystkie niedziele lipca i sierpnia od godziny 10.30 do 18.00. Wstęp jest wolny; na miejscu znajduje się przewodnik, który z chęcią opowie o historii oraz systemie działania przepompowni. Dojazd do przepompowni - od drogi powiatowej Nowe - Lubień (wjazd przy moście na rzece Mątawie); dojście z Nowego - od ulicy Kniate


Odcinek Nowe - Gniew (41,4 km)

Ten fragment szlaku można polecić każdemu. Pierwszy odcinek urzeka wyjątkowymi panoramami doliny Wisły w Nowem, malowniczymi okolicami Kozielca i jeziora Półwieś oraz zachwycająco dziką przyrodą rezerwatu Wiosło Duże i Małe. Druga część szlaku to sprinterski asfalt, którym dotrzemy do Tymawy i Opalenia, a później do nadwiślańskich łąk. W Gniewie czekają kolejne atrakcje w postaci odbudowanego zamku krzyżackiego, z którego roztaczają się rozległe widoki na Wisłę i okolice.

     Piaseczno                                                                                                                                                                                                               Sanktuarium Królowej Pomorza. Początki kultu Matki Bożej w Piasecznie okrywa mgła legendy. Według starej tradycji choremu chłopcu odpoczywającemu pod lipą na skraju wsi ukazała się "Piękna Pani" i kazała napić się źródlanej wody, która przywróciła mu zdrowie. Na pamiątkę tego wydarzenia sporządzono rzeźbę Matki Bożej z Dzieciątkiem, którą historycy sztuki datują na przełom lat 70. i 80. XIV w. Owalną twarz o wysokim czole otaczają bujne loki, usta rozciągają się w szerokim uśmiechu, czarne oczy wpatrują się w stojących u jej stóp wiernych. Dla zrównoważenia ciężaru dorodnego chłopca podtrzymywanego na prawej ręce postać Matki Bożej wygięta jest w wyraźnym kontrapoście. Jezus bawi się wyciągając dłonie po królewskie jabłko. Obie postacie ubrane są w złociste szaty, układające się w malownicze fałdy i załamania.
Dzięki licznym cudom i łaskom Piaseczno stało się najstarszym sanktuarium maryjnym na Pomorzu, które już od ponad 600 lat nieprzerwanie przyciąga po kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów rocznie. W 1968 r. kult ten uzyskał najwyższą sankcję kościelną poprzez ozdobienie wizerunku Matki Bożej i małego Jezusa złotymi koronami. W imieniu papieża dokonał tego ówczesny metropolita krakowski ks. kardynał Karol Wojtyła. Cudowna figura przechowywana jest w głównym ołtarzu tutejszego kościoła parafialnego (1348), którego gotycką trójnawową halę wypełnia wyjątkowo bogate wyposażenie rokokowe z połowy XVIII w. Wśród dobroczyńców świątyni wyróżnia się postać króla Jana III Sobieskiego, który przyczynił się do jej odbudowy po zniszczeniach wojen szwedzkich (herb króla widnieje na sklepieniu). Kilkaset metrów na południe od kościoła znajduje się miejsce średniowiecznego objawienia z monumentalnym ołtarzem polowym. U stóp ołtarza usytuowana jest studnia z cudowną wodą, która według gromadzonych od wieków świadectw stała się już przyczyną niejednego uzdrowienia.
Piaseczno jest również kolebką pomorskiego ruchu ludowego. W 1862 r. Juliusz Kraziewicz założył tutaj pierwsze w Polsce Kółko Rolnicze. W następnych latach powstały kolejne organizacje o charakterze gospodarczym, których drugim, ukrytym celem było oczywiście wzmocnienie społeczności polskiej na terenie zaboru pruskiego. Ośrodkiem dokumentującym najnowszą historię Piaseczna i okolic jest miejscowe Muzeum Tradycji Kółek Rolniczych, będące filią Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie.

    Gniew                                                                                                                                                                                                                        Gniew zwiedziłem w końcowej fazie rowerowego Rajdu Elbląskiego. Dotarłem tu promem z prawego brzegu Wisły. Dziś ten prom został już zlikwidowany, a jego rolę przejął most w pobliskim Kwidzynie. Najatrakcyjniej miasto wyglądało z promu, gdy potężny zamek rósł w oczach w miarę jego zbliżania się do lewego brzegu Wisły. Widok już nie powtórzenia.                                                            Zamek krzyżacki z końca XIII wieku. Został zbudowany przez Zakon krzyżacki na planie czworoboku po 1290 roku i rozbudowany w XIV i XV wieku. Obok zamku w Człuchowie i zamku w Gdańsku, najpotężniejszy zamek Krzyżaków na lewym brzegu Wisły, pełniący rolę siedziby komtura gniewskiego.
    Pałac Marysieńki zbudowany przez Jana Sobieskiego, wcześniejszego starostę gniewskiego, dla żony Marii Kazimiery w 1679. Wbudowany w kompleks zamkowy, jedną stroną zwrócony ku zamkowi, drugą ku Wiśle. Zniszczony przez obsunięcie się skarpy i odbudowany na fundamentach dwóch zabudowań gospodarczych, posiada cechy neogotyckie, mieści dziś hotel.
    Stare Miasto o zachowanym średniowiecznym układzie przestrzennym, z szachownicowym układem ulic i centralnie położonym kwadratowym rynkiem (pl. Grunwaldzki). Dominuje niska zabudowa, a kamienice pochodzą z XV - XIX wieku. Pośrodku rynku gotycki ratusz, z przyziemiami z XIII - XIV wieku, pełniący do dziś swoją funkcję.
    Gotycki kościół parafialny pw. św. Mikołaja, położony w południowo-zachodnim narożniku rynku, zbudowany w XIV w., zrekonstruowany w XIX w. Budowla trójnawowa z wyodrębnionym prezbiterium oraz wieżą dzwonną wtopioną w nawę środkową.
    Pozostałości murów obronnych miasta i zespołu zamkowego.

Odcinek Gniew - Tczew (33,0 km)
Końcowy odcinek szlaku jest bardzo prosty. Trasa na tym odcinku przebiega asfaltową drogą wśród pól i łąk Niziny Walichnowskiej przez ciekawe i historyczne miejsca, związane z osadnictwem olęderskim. Warto tu zobaczyć m. in. cmentarze menonickie w miejscowości Małe i Wielkie Walichnowy oraz Międzyłęż, a we wsi Rybaki dworek i unikatowy węzeł hydrotechniczny o zabytkowym charakterze składający się ze śluzy i przepompowni, zbudowany w latach 1888-1896.



Turystyczne hasło Gniewu - "opanuj Gniew".
Takiego widoku już nikt nie ujrzy. Przeprawy promowe na Wiśle w wielu miejscach zostały zlikwidowane po wybudowaniu mostów. Zdjęcie ma już wymiar historyczny i pochodzi z poprzedniego mojego rajdu, gdy przepłynąłem Wisłę tym promem. 
To taka nutka nostalgii.


Zdjęcia z wyprawy są tutaj w albumie Dolina Dolnej Wisły
        Aktywna mapa trasy znajduje się tutaj
Comments